Pobieranie

Informacja o "ciasteczkach" i przetwarzaniu danych osobowych

Ta strona przetwarza Twoje dane osobowe takie jak adres IP i używa ciasteczek do przechowywania danych na Twoim urządzeniu.

Z jednej strony ciasteczka używane są w celu zapewnienia poprawnego funkcjonowania serwisu (np. zapamiętywania filtrów wyszukiwania zaawansowanego czy ustawień wybranych w tym okienku). Jeśli nie wyrażasz na nie zgody, opuść tę stronę, gdyż bez nich nie jest ona w stanie poprawnie działać.

Drugim celem jest gromadzenia statystyk odwiedzin oraz analiza zachowania użytkowników w serwisie. Masz wybór, czy zezwolić na wykorzystywanie Twoich danych osobowych w tym celu, czy nie. W celu dokonania wyboru kliknij w odpowiedni przycisk poniżej.

Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności.

Wyrażam zgodę na "ciasteczka":
Tylko niezbędne do działania serwisu
Wszystkie (także służące gromadzeniu statystyk odwiedzin)

PL EN
A
B
C
Ć
D
E
F
G
H
I
J
K
L
Ł
M
N
O
Ó
P
R
S
Ś
T
U
V
W
X
Y
Z
Ź
Ż
BarMazBad 1643 wydanie wtórne
Prawdziwa jazda Bartosza Mazura jednego do Litwy na służbę, podczas Trybunału roku 1643 wyprawiającego się

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccontent?id=1746&from=FBC
Odnotowano 19 cytatów z tego źródła
– [Chłopski opis muzyki organowej] Małe zaś zaby, na papier pozierając, jak prosięta kwicą; a jeden z wielką syją garzcią kiwa i baka na nichze: “Nie wołajcie! nie wołajcie!” – a sam wrzescy jakby go satani darli. BarMazBad 274.
patrz: BAKAĆ
– Polazłem do tego kościoła. Wciornek z gliny, a mlekiem zewsząd pomazany, pstrymi płachetkami ściany obito, rozmaitymi rogoskami i guńkami ławy obesłano - owo jednym słowem przystojna chałupka Boza. BarMazBad 273.
patrz: BOŻY
– Siedzi sobie w kadłubie osoba, po prostu mówiąc, okrutnie grzecna, brodecka jak najpiękniejszy lenek. BarMazBad 273.
patrz: BRÓDECZKA
– Polazłem do tego kościoła. Wciornek z gliny, a mlekiem zewsząd pomazany, pstrymi płachetkami ściany obito, rozmaitymi rogoskami i guńkami ławy obesłano - owo jednym słowem przystojna chałupka Boza. BarMazBad 273.
patrz: CHAŁUPKA
– Alis tam w boze dudy grają — w oweć to boze dudy, w tkore grają, kiedy się owo jaki ślechcic bogaty zeni, tkory to ma przecię ctery wołki i seść jakich Maćków, to właśnie jakby owo sesnaście jakich wołkow rycało. BarMazBad 273.
patrz: MACIEK
– Posed-ze to moj miłek jako niepysny, a ja zaś sobie jako na mnie przystojało; wsiadsy ja na kolaskę, pomknełem sie do rynku. BarMazBad 274.
patrz: MIŁEK
– Stało tez chłopow mocki na wysokim kominie, ktorzy, zołte kiski poplatawsy, jako pocwary wrzesceli. BarMazBad 277.
patrz: MOCKA
– Przed tkorymi wsytko ciory idą, zaden statecny nie sed; jedni co w długich refezyach, zołtą skorą nogi obsywsy, ida; drudzy, łopatki sobie do pasa przywiązawsy, biegą; insi zaś, nogawki opuściwsy, a fartuski to pstre, to białe za pas zatknąwsy, wloką się — i nie dziw, bo wciorko niestatecni, wciorko ciorowie. BarMazBad 273.
patrz: NOGAWKA
– Wasmość, prosę moje ucliwe paniątecko, jako mam zwać to miastecko? BarMazBad 273.
– U nas warzą garnusek w kolano na kielku, a u Litwy tylko w pitwackach na kielkanaście. BarMazBad 276.
patrz: PITWACEK
– Zsiadsy ja tedy chucko z kolaski, pogłaskawsy cupryny i ukłoniwsy się, jak na [mnie] przystojało, posepnołem mu do ucha, z daleka stojąc: «Cy mie W[a]ść, moje Panią[t]ko, nie przyjmie za starsego sługę? - bomci tu na słuzbę przyjechał». BarMazBad 274.
– Ale za samym kadłubem to tam jacy starsi słudzy w cerwonych delijach, zakasawsy zupany, z toporkami, z pukawkami, w magiereckach, w cizemeckach jako napiękniejsa twarz sobie postępują. BarMazBad 273.
patrz: PUKAWKA
– U nas naleją pyzow miskę, śnies - drugą i trzecią, lesi zmozes. BarMazBad 276.
patrz: PYZA, PYZKA
– Wyskocywsy ja na cwornog z onego dołu, puscę się z wołkami pod jeden wysocki domecek i, zostawiwsy przed wrotami kolaskę, a sucki na niescęście moje na nię nie włozywsy, posedłem do izby; i kupiwsy sobie za seląg tazbieru, i trochę nie do zdechu się obzgawsy, pa- niej gospodyni za uctę podziękowawsy, wysedłem. Ja do kolaski, alić ani byskow, ani kolaski nie mas — i to niescęście! Pytam tego i owego: „Cy nie widzieliście Siwoska i Gniadoska mojego? Dam wam na tazbir cale siedmkwarnik, po wasemu gros”! Aliś tam gdzieś usłysę kogosik: „Pobiegły, nieboze, przez miasto drogą”! BarMazBad 275.
patrz: TAZBIER, TAZBIR
– We wrota jednej ulicki wjadę i potrafię w niej jakiegoś chłopka, podobnego nasemu Matyskowi — Boze go tam stykaj, gdzie jest — i spytam go śmiele: „Wasmość, prosę moje ucliwe paniątecko, jako mam zwąc to miastecko”? BarMazBad 272.
– A ja tez co prędzej do samego środku miastecka jadę, wąsickow poprawiwsy i, urznąwsy sobie smat chleba, jem, a bicykiem nad wołaskami kiwam. BarMazBad 273.
– ...drudzy, łopatki sobie do pasa przywiązawsy, biegą; insi zaś, nogawki opuściwsy, a fartuski to pstre, to białe za pas zatknąwsy, wloką się — i nie dziw, bo wciorko niestatecni, wciorko ciorowie. BarMazBad 273.
– Gorzij sie jako satan rozjusywsy, ociec na mie wierciochem a mać kopyścią; ledwom już nieborak dusycką nie piord, by mię była insa rzecz nie obroniła. BarMazBad 275.
patrz: WIERCIOCH
– Usłysawsy to maci i nanusko przybiezą z wierciochem, rozumiejąc, ze złodziej woła i juz, juzby mie był piznoł, bym był nie zawołał: „Zmiełuj się, nanusko, jać to Bartosek, synacek twoj”! BarMazBad 275.
patrz: WIERCIOCH