Pobieranie
PL EN
A
B
C
Ć
D
E
F
G
H
I
J
K
L
Ł
M
N
O
Ó
P
R
S
Ś
T
U
V
W
X
Y
Z
Ź
Ż
DyakDiar 1717-1720 wydanie wtórne
Diariusz wiedeńskiej okazji
Odnotowano 45 cytatów z tego źródła
– Hasło w naszym wojsku przez abszkurd otrąbiono, które wyszło: „W imię Panny Maryji Panie Boże dopomóż”. DyakDiar 56.
patrz: ABSZKURD
– Dowiaduje się o tym tych pomęczonych, misjonarzów starszy w Widniu zostający, który, jako mający adres do Cesarza, donosi Dworowi Cesarskiemu popełniony przez Węgrów exces. DyakDiar 37.
patrz: ADRES
– Potemeśmy się ruszyli ku Szyczynu, gdzie było praesidium tureckie; tam tę fortecę kazał Król atakować [...] Potym się praesidium akkordowało, których nasi konwojowali o kilka mil ku Budom. DyakDiar 86.
– Choć byśmy przegrali, to nieprzyjaciel rzecze: jest jeszcze cesarz i król polski, i będzie przynajmniej osoby, jeżeli nie wojsko, apprehendował. DyakDiar 45.
– Gdyby był napadł [nieprzyjaciel] to by się [bateria] rejterowała na kępę, zrzuciwszy most i nieprzyjaciela by nie apprehendowała. DyakDiar 45.
– Obraz Najświętszej Matki Niepokalanego Poczęcia, arkuszowy, na płótnie malowany, w trąbkę zwiniony [...] przyniesiono do Króla. DyakDiar 54.
patrz: ARKUSZOWY
– Któryś ze stojących […] czyta: „Erit Victor Johannes”. Król się odzywa: „Co ty, bestyjo, gadasz?” Czytający odpowiada: „Ja to czytam, co napisano”. DyakDiar 54.
patrz: BESTYJA
– Że tedy Król widział człowieka bardzo zmieszanego, łaskawie do niego mówić począł: "Nie bój się, mówięć to królewskim słowem, że ci włos z głowy nie spadnie, ani cię żadna śmierć, ani żadna kara nie spotka" i kazał go odprowadzić do koniuszego swego, na tenczas Jordana, a warty mu nie przydawac i owszem rzekł Król: "Niech go nakarmią i wina dadzą, nie międzyś bisurmany trafił, ale między chrześcijany; tak i rozumiem, że sam chrześcijanin jesteś". DyakDiar 51.
– Nasi jak się pomknęli i wsiedli na nich [Turków], tak ich jak bydło w Dunaj napędzili. DyakDiar 82.
patrz: BYDŁO
– Napis takowy łacińskim charakterem czyta [jedna z osób stojących przy królu]: Erit Victor Joannes. DyakDiar 54.
– [...] Turcy minami wielką sztukę murów i wałów wysadzili, którą dziurę łatali tylko gnojami, faszczynami, drzewami [...]. DyakDiar 67.
– [...] Stanisław Potocki, starosta halicki, z miłości ku stryjowi swemu, bez ordynansu hetmańskiego, z swoją chorągwią pancerną posiłkować stryja swego porwał się, który uczyniwszy ze stryjem swoim znaczną klęskę w Turkach, sam zginął, ale z wielkiem podziwieniem, bo Turczyn doiżdżając go, ściął mu głowę w misiurce, która u takiego pana niepodła być musiała; głowa z denkiem odleciała, a czepiec, że dostatni był, został na ramionach; tej głowy (jako powiadali, bom ja tego nie widział) znaleźć po tym nie mogli, ale inną do ciała przyłożyli. DyakDiar 63.
patrz: GŁOWACZ
– Król zaś nasz był w szarym kontuszu grodetorowym, siedział na płowym koniu, którego zwano Pałłasz. DyakDiar 60.
– Chan tatarski, Salingiera, przyjaciel i pobratym wielki królewski i już z Królem mający condictamina, aby się podejrzanym nie pokazał, przyjeżdża do Wezyra, któremu donosi, że: "Z mego wojska ludzie przyprowadzili kilka niemieckich języków, którzy powiadają, że król polski w osobie swojej przeprawia się pod Tulnem przez Dunaj". DyakDiar 50.
patrz: JĘZYK
– Król poszedł na imprezę, gdzie kałauszowie niezwyczajnym traktem, bo wielkiemi lasami i górami, prowadzili wojsko, które przyszłej wiktoryji otrzymało praesagium takowym sposobem. DyakDiar 54.
– Po skończonych mszach zaczęło się na dzień zabierać, w który czas przychodzi z chorągwią swoją nową zaciężną i na tę kampaniję erygowaną, z którą się był trochę spóźnił Denhoff, wojewoda pomorski, ojciec wojewody pomorskiego (który secundo voto miał za sobą Sieniawską, kasztelankę krakowską, ostatniego Adama Sieniawskiego, kasztelana krakowskiego, hetmana wielkiego koronnego, córkę), który też wojewoda pomorski zginął od Turków pod Parkany. DyakDiar 59.
– Wołoszyn odpowiada: "Ja pod karałasów chorągwią służę (karałasi zaś są ci, którzy za pieniądze służą, jak u Moskalów kompanczykowie), wyprawionym tum takim sposobem. [...]" DyakDiar 52.
patrz: KOMPANCZYK
– [...] gdy się z naszych który pokazał pod miasto, to na niego po nieprzyjacielsku wypadali nie Niemcy, ale Węgrowie, nazwani Łabancy, którzy za cesarzem trzymali; którzy zaś przy Tekielim byli, nazywali się Kurucy, i gdy się Łabaniec z Kurucem zjachał, to się tak zabijali, jak główni nieprzyjaciele [...]. DyakDiar 86.
patrz: ŁABANIEC
– Napis takowy łacińskim charakterem czyta [jedna z osób stojących przy królu]: Erit Victor Joannes. DyakDiar 54.
patrz: ŁACIŃSKI
– Jak tedy postrzegł osoby królewskiej majestuozyją porwał się do kapelusza, ale ministrowie jego przytrzymali mu ręki mówiąc: "Stój, Mci Cesarzu, przeciwko Twojej powadze". DyakDiar 71.
– Król mówi: „Nie mogę też komu innemu tego podufać" i położył się Król na materacu, a Matczyński siadł sobie przy drzwiach tego namiotku na taboreciku, który woził masztalirz zawsze w trokach, bo po nim, ile corpulentus, na konia wsiadał. DyakDiar 56.
– Wołoszyn odpowiada: "Ja pod karałasów chorągwią służę (karałasi zaś są ci, którzy za pieniądze służą, jak u Moskalów kompanczykowie), wyprawionym tum takim sposobem. [...]" DyakDiar 52.
patrz: MOSKAL
– Drugiego in Julio, czyli Augusto, gdy mucha największa, nagiego nasmarowawszy miodem przywiązują w lesie do drzewa, przy którym od much i innego robactwa za jedzony męczęską otrzymał koronę. DyakDiar 37.
patrz: MUCHA
– Nasi jak się pomknęli i wsiedli na nich [Turków], tak ich jak bydło w Dunaj napędzili. DyakDiar 82.
patrz: NAPĘDZIĆ
– Gdy go [Lubomirskiego] żaden nie znał, przeto poszedł jeden do warty, do oficyjera od gwardyji, który parat trzymał przed namiotami królewskimi, powiadając, że jakiś nieznajomy pląta się w namiocie królewskim. DyakDiar 50.
patrz: PARAT
– Ten zaś Lubomirski [...] na tę kompaniją miał cztery tysiące ludzi zaciągniętych za cesarskie pieniądze pod swoją komendą, bez wszelkiej dependencyji od Niemców i a part zawsze sobie chodził, a gdzie mógł to urywał Turków. Jakoż nim przyszliśmy niektóre znaczne partyjki tureckie poznosił. DyakDiar 50.
patrz: PARTYJKA
– Chan tatarski, Salingiera, przyjaciel i pobratym wielki królewski i już z Królem mający condictamina, aby się podejrzanym nie pokazał, przyjeżdża do Wezyra, któremu donosi, że: "Z mego wojska ludzie przyprowadzili kilka niemieckich języków, którzy powiadają, że król polski w osobie swojej przeprawia się pod Tulnem przez Dunaj". DyakDiar 50.
– Przyjachawszy tedy zsiada z konia hetman i prosto idzie ku Królowi i Cesarzowi w czapce, a przyszedłszy przed nich zdjął czapkę i rewerans uczyniwszy Królowi, wdział czapkę, dopiero obróciwszy się ku Cesarzowi samą mu się buławą tylko skłonił, nie zdejmując czapki i podparłszy się buławą tak przy nich był. DyakDiar 72.
– ...posyłał do Moskwy dla zawarcia ligi na Szwedów, przeciwko którym Moskwa w Polskę wyszła; nowa się kłótnia zaczęła, podczas której umiera wojewoda malborski, którego fortuna na dłużników nie wystarczała i tak przepadły te namioty w okupie dane zapaszów, których portrety są w zamku podkamienieckim, nieboszczyka Jabłonowskiego, hetmana wielkiego, które wielką sztuką malowano, bo się Turcy żadną żywą miarą malować nie dadzą, mając takiego za przeklętego. DyakDiar 85.
– Wojsko nasze polskie miało niepościwe miejsce i nie sposobne do szyku, bo się na winogrady trafiło naszym, co zaś winograd, to gospodarz każdy sobie swoją winnicę podmurował, nadsypał miedzy albo granicy. DyakDiar 59.
– Dowiaduje się o tym tych pomęczonych misjonarzów starszy w Widniu zostający, który, jako mający adres do Cesarza, donosi Dworowi Cesarskiemu popełniony przez Węgrów eksces, remonstrując tyraniją na misjonarzach uczynioną. DyakDiar 37.
patrz: POMĘCZONY
– ...pojachał Król do obozu i ruszył zaraz popołudniu wojsko, które do noclegu uszło czyli mile, czyli półtory. DyakDiar 71.
– [...] Stanisław Potocki, starosta halicki, z miłości ku stryjowi swemu, bez ordynansu hetmańskiego, z swoją chorągwią pancerną posiłkować stryja swego porwał się, który uczyniwszy ze stryjem swoim znaczną klęskę w Turkach, sam zginął, ale z wielkiem podziwieniem, bo Turczyn doiżdżając go, ściął mu głowę w misiurce, która u takiego pana niepodła być musiała; głowa z denkiem odleciała, a czepiec, że dostatni był, został na ramionach; tej głowy (jako powiadali, bom ja tego nie widział) znaleźć po tym nie mogli, ale inną do ciała przyłożyli. DyakDiar 63.
patrz: ŚCIĄĆ
– Był też tam niedaleko pałac murowany, w którym pełny zastali szucharów ad instar kukiełek pieczonych, których nie brali; był w nim i lew w klatce, ale i tego nie brali, strusia zaś zastaliśmy ściętego przed namiotami wezyrskimi; jedni powiadali, że go nasz któryś ściął, drudzy, że Turczyn, aby się taka raritas Polakom nie dostawała. DyakDiar 67.
– Po tej kampaniji nastąpiła budziacka, na której Król sam był w osobie swojej i tak jedna za drugą ciągnęła się kampanija aż do drugiej bukowińskiej, chociaż przy prezencyji królewskiej, ale bardzo nieszczęśliwej, na której bez żadnego nieprzyjaciela wojsko się zrujnowało, bo dzień i noc deszcze lały, a śnieżyce waliły [...]. DyakDiar 90.
patrz: ŚNIEŻYCA
– Chan tatarski, Salingiera, przyjaciel i pobratym wielki królewski i już z Królem mający condictamina, aby się podejrzanym nie pokazał, przyjeżdża do Wezyra, któremu donosi, że: „Z mego wojska ludzie przyprowadzili kilka niemieckich języków, którzy powiadają, że król polski w osobie swojej przeprawia się pod Tulnem przez Dunaj". DyakDiar 50.
patrz: TATARSKI
– Jak się zaś dzień dobry uczynił, aż się pokazał drugi taki obóz za rzeką (którego z wieczora nie widzieliśmy, bo już ze trzy godziny w noc, nim się wojsko ukantowało i nim się luźni od rabunku owego pierwszego obozu i palenia całą prawie noc namiotów tureckich, których nie było na co brać, bośmy żadnego woza nie mieli, pouspokoili), który postrzegłszy luźna czeladź hurmem rzuciła się na konie [...]. DyakDiar 67.
patrz: UKANTOWAĆ
– W nadzieję tedy przyszłego ukoronowania królewicza, jako fama ferebat, ruszył się Król z wojskiem ku Preszburgu, węgierskiemu miastu, quondam stolicy, dziesięć mil od Widnia leżącemu. DyakDiar 75.
– Na colligationis sejmie pretendował Król wielkiemi racyjami przez niektórych posłów dworowi się akkomodujących i mocno się przy tym upierających, aby Królowej JMci była RzeczPospolita reformacyją. DyakDiar 63.
– Od tej kępy szedł most rzucony na czajkach, a przed mostem dana była bateryja, to jest szaniec, w którym dwa tysiące zostawało piechoty z kilku sztuk armat dla wszelkiej ostrożności od nieprzyjaciela, który, gdyby był napadł, to by się rejterowała na kępę, zrzuciwszy most i nieprzyjaciela by nie apprehendowała, bo tak daleko była od brzegu kępa, że i z armaty do niej był by nie doniósł, a do tego uprowiantowana była we wszelką żywność, tak dla koni, jako i ludzi, i jeszcze Dunajem większe przychodziły prowianty. DyakDiar 45.
– Po uraczeniu Niemców i rozdaniu koni ruszył Król od stołu i wszyscy goście, gdzie zaraz pyta się Król generalissimum i elektorów: „Musicie WPanowie mieć języka nieprzyjacielskiego”. DyakDiar 47.
patrz: URACZENIE
– Chan tatarski, Salingiera, przyjaciel i pobratym wielki królewski i już z Królem mający condictamina, aby się podejrzanym nie pokazał, przyjeżdża do Wezyra, któremu donosi, że: "Z mego wojska ludzie przyprowadzili kilka niemieckich języków, którzy powiadają, że król polski w osobie swojej przeprawia się pod Tulnem przez Dunaj". DyakDiar 50.
patrz: WEZYR
– Dopiero Król wydaje ordynans do kirasjerów cesarskich, aby skoczyli i szpadami wykłuli. DyakDiar 64.
– Tak ci, jak z koni zsiedli, jak Turcy na nich wsiedli i jak owce szablami wyrżnęli tak, że żadnemu nie tylko wystrzelić, ale zapalić lonta i zafasować nie przyszło. DyakDiar 76.
patrz: WYRZNĄĆ
– Turków zaś na nas, w tych dziesięciu tysiącach będących, rachowało się pięćdziesiąt tysięcy z piechotami i armatami, okrom ośmdziesięciu tysięcy ordy, od których Turków w wielkim niebezpieczeństwie byliśmy przez niedziel dwie, przez które codzień, jak tylko zaświtało na dobry dzień, w nasz obóz ze stu dział ognia dawano [...]. DyakDiar 89.
patrz: ZAŚWITAĆ