Pobieranie
PL EN
A
B
C
Ć
D
E
F
G
H
I
J
K
L
Ł
M
N
O
Ó
P
R
S
Ś
T
U
V
W
X
Y
Z
Ź
Ż
ArKochOrlCz II 1620 wydanie wtórne

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccontent?id=11797
Odnotowano 80 cytatów z tego źródła
– Ale Afrykan dał znać, iż chce być być w pokoju, Podobieństwa żadnego nie czyniąc do boju. ArKochOrlCz II 303.
patrz: AFRYKAN
– Dawniejszy świat szczęśliwy [...] Iż wolno było białej płci jeździć, gdzie chciała, Bez baby ochmistrzyniej, co ją w mocy miała. ArKochOrlCz II 443.
patrz: BABA
– Jednak ona, jak mądra panna, w tem używa Przystojnych kresów i tak chce mu być chętliwa, Aby swoje uczciwe wcale zachowała, A jego w pewności swej chęci zatrzymała; ArKochOrlCz II 178.
patrz: CHĘTLIWY
– Tak rzekł [Mandrykard], gorącą wewnątrz kolerą ruszony, A potem Gradasowi pięścią wymierzony Zadał ciężki policzek [...] Ten, co się nie spodziewał i nie wierzył temu, By tak głupio miał się dać uwieść swemu Gniewowi, stał. ArKochOrlCz II 336.
– Tak rzekł Chrystusów uczeń, Jan błogosławiony, Srogiem na twarzy jasnej ogniem zapalony [...]. ArKochOrlCz II 92.
– Ale chrześcijanin tam trafiłli się który, Lub zabity lub w rzekę zepchniony beł z góry. ArKochOrlCz II 393.
– Tak Sarracen okrutny bije w czasy one Chrześcijany, głęboko we śnie utopione. ArKochOrlCz II 81.
– Wtem Gabryna na zdradę udała się nową Pierwej, niż mąż receptę wypił doktorową, Aby tego, co to sam mógł wiedzieć, straciła, Abo żeby umownej summy nie płaciła. ArKochOrlCz II 165.
– Starzec powie, że to jest Sansonet w czerwonej Dołmonie, zwierzchniej, białem kwieciem przedzielonej. ArKochOrlCz II 185.
– Tak ciesząc się, jeśli gdzie pod wysokiem drzewem Zdrój się albo strumień krył przed słonecznem gniewem, Nożem natychmiast pisma na skórze drożyła, Te i na niezbyt twardych kamieniach czyniła, Na tysiącu miejsc; ale nie tylko na skórze, Nie tylko na kamieniu, ale i na murze Angelika i Medor coraz odmiennemi Sposobami związani węzłami różnemi. ArKochOrlCz II 94.
– I śmiałości, niż przedtem, więtszej używała I ustawicznie brata mojego gabała. ArKochOrlCz II 158.
patrz: GABAĆ
– Tak co raz zła niewiasta Filandra gabała I co raz się bez skutku od niego wracała. ArKochOrlCz II 159.
patrz: GABAĆ
– Nie beł żaden tak duży ani beł tak śmiały, Coby mu z strachu włosy na głowie nie wstały, Najsławniejsze gdy słyszał imię Rynaldowe [...]. ArKochOrlCz II 442.
patrz: GŁOWA
– Tak rzekł [Mandrykard], gorącą wewnątrz kolerą ruszony, A potem Gradasowi pięścią wymierzony Zadał ciężki policzek [...] Ten, co się nie spodziewał i nie wierzył temu, By tak głupio miał się dać uwieść swemu Gniewowi, stał. ArKochOrlCz II 336.
patrz: GORĄCY
– Ten truchleje: rozkoszna wdzięczność z członków spadła, Trupowi podobniejszy, twarz rumiana zbladła; Żadne gry z gonitwami, słodkie luteń strony Nie cieszą go, jak prędko wspomni złość swej żony. ArKochOrlCz II 364.
patrz: GRA
– Tak gruszka, śliwa, jabłko swe owoce dają, Choć ludzkie tylko ręce róść im pomagają. ArKochOrlCz II 350.
– Radby widział królestwo jego wyniszczone, Domy wszystkiej Afryki tak popustoszone, Iż kamień na kamieniu nie zostałby cały, A poddanych powietrza aby w grób posłały, Albo żeby go z państwa wygnali własnego, Przymusiwszy żywota jąć sie żebraczego, A on w nieszczęściach takich i w ciężkiem frasunku Na stolicę go wsadził i dodał ratunku, Szczerej swej wiary korzyść tę przeciwko niemu Ukazując, iż służy, chocia niewdzięcznemu, I jako przyjaciela nie zmienią wiernego Najgwałtowniejsze razy szczęścia przeciwnego. ArKochOrlCz II 351-352.
patrz: GWAŁTOWNY
– Już z rozkazania przyszli Agramantowego Iraldowie stanowić prawa wolej jego, Których nie godziło się przestąpić nikomu I słowem i uczynkiem, ażby byli w domu. ArKochOrlCz II 333.
patrz: IRALD
– [Szyper] Jeszczeby labirował i po głębi pływał, Ale żaglów i masztów wszytkich popozbywał [...]. ArKochOrlCz II 99.
– Gryfon znowu zajachał i z onemże drzewem, Całem i niezłomanem, skoczył z wielkiem gniewem I złamał je we troje o tarczą mężnemu Rycerzowi, staroście laodycejskiemu, Który niewytrzymanem razem uderzony, Zachwiał się i raz i dwa, na dół pochylony [...]. ArKochOrlCz II 25.
– Wojska gwałtowne stoją w oczach omamionych Arabów z pokus i larw, z piekła wypuszczonych [...]. ArKochOrlCz II 450.
patrz: LARWA
– [Marfiza] Patrzy na koń, co ledwie nogami rączemi Nie porówna w zawodzie z ptaki lekcejszemi. ArKochOrlCz II 341.
– Jako mdlejąc umiera, ostrem podjachany Lemięzem kwiat, na bujnej roli wychowany, Jako mak, wilgotnością zbytnią obciążony, Spuszcza głowę i spada na mokre zagony: Tak przyrodzonej krasy na on czas pozbywszy I pierwszą swoję barwę Dardynel straciwszy, Schyla głowę na ziemię i świat zostawuje; Afrykańskiego wojska serca strach zdejmuje. ArKochOrlCz II 74.
– [Rodomont] puszcza się w też tropy, Gdzie szkapa opętany ślad niósł lotnej stopy. ArKochOrlCz II 318.
patrz: LOTNY
– Tak Rodomont w postępku każdem onem czasem Niestrwożony, foremnem obegnany lasem Strzał lotnych i oszczepów, z niezmrużonem okiem Idzie do rzeki lekkiem i leniwem krokiem. ArKochOrlCz II 42.
patrz: LOTNY
– Więc wiatr łagodniusieńki powiewał, a morze W najspokojniejszej stało czasu tego porze [...]. ArKochOrlCz II 407.
– I nalazła doktora prawie do tej sprawy Sposobnego, łakomcę, co z cudzej naprawy Lepiej ludzie zabijać umiał truciznami, W czem beł mistrzem, niżli je leczyć syropami. ArKochOrlCz II 165.
– Chcecie wiedzieć, kto to beł, na drodze potkany? Był to grabia magancki, Pinabel nazwany, Co niedawno w jaskinią Bradamantę wprawił I mało jej zły człowiek żywota nie zbawił. ArKochOrlCz II 141.
patrz: MAGANCKI
– Pierwej rycerz pogański tak, jako wymierzył, W szyszak Mambrynów, ale bez skutku uderzył. ArKochOrlCz II 74.
– Jako lew urodziwy na massylskiej puszczy, Od łowców i od gęstej obegnany tłuszczy, Chocia ucieka, mężne serce ukazuje I z groźbą i leniwo w lasy ustępuje: Tak Rodomont w postępku każdem onem czasem Niestrwożony, foremnem obegnany lasem Strzał lotnych i oszczepów, z niezmrużonem okiem Idzie do rzeki lekkiem i leniwem krokiem. ArKochOrlCz II 42.
patrz: MASSYLSKI
– Dawniejszy świat szczęśliwy [...] Iż wolno było białej płci jeździć, gdzie chciała, Bez baby ochmistrzyniej, co ją w mocy miała. ArKochOrlCz II 443.
– Samem węchem mężczyzny zarazem poczuje I białą płeć, ale tej nigdy nie morduje, Same tylko mężczyzny; tych siła umiera, Bo ich pięć jednego dnia albo sześć pożera. ArKochOrlCz II 12.
patrz: PIĘĆ
– Tak żalu nie mogąc znieść, byk odchodzi srogi, Gdy ostre utopiwszy w niem kilkakroć rogi, Wyrzuca go od stada spółmiłośnik jego; Ten wstydem zjęty, lasu szuka pochmurnego I tan położywszy bok na piasku skrawiony, Gniew z rykami pospołu puszcza w różne strony. ArKochOrlCz II 348.
patrz: POCHMURNY
– Bo go w podbródek drzewem, jak w pół twarzy mierzył, Tak potężnie bohatyr postronny uderzył, Iż dalej na kopij dwie od konia własnego Zostawuje na ziemi twardej leżącego. Alardyn zelżywości tej mścić się gotuje, Lecz zaraz w kompaniej z bratem się najduje: Ogłuszony spadł, siodło wypróżniwszy swoje, Raz najtęższy rozczepił tarcz jego na dwoje. ArKochOrlCz II 431.
– Lubo doma Argeus bywał lub nie bywał. Tam sobie odpoczynąć myślił onej doby, Ażby rany podgoił i wstał zdrów z choroby. ArKochOrlCz II 154.
patrz: PODGOIĆ
– Jako mdlejąc umiera, ostrem podjachany Lemięzem kwiat, na bujnej roli wychowany, Jako mak, wilgotnością zbytnią obciążony, Spuszcza głowę i spada na mokre zagony. ArKochOrlCz II 74.
patrz: PODJACHANY
– Jako okręt na morzu wielkiem w niepogody, Gdy przeciwne dwa wiatry biją słone wody, Który, gdy go od siebie jeden gwałtem pędzi, Drugi go zaś do kresu pierwszego przypędzi, I od sztaby do rufy od obu miotany, Od możniejszego bywa nakoniec pognany. ArKochOrlCz II 163.
patrz: POGNANY
– Tak się zdało, że mieli kopie wierzbowe, Suche jakie i kruche, a nie jesionowe; Bo się po same gałki zaraz połamały I w trzaski się rozpierzchły i pogruchotały. ArKochOrlCz II 109.
– Poznał król mądry zaraz, iż prawdę mówili, Życzy, aby od niego i szli i prosili Pojedynkarzów twardych, żeby spórki one Opuściwszy, trzymali za niepozwolone. ArKochOrlCz II 410.
– Ale i czarnoksiężnik niemniej potrwożony I na sercu niezmiernem strachem pomrożony, Zbladł na twarzy i jako nadalej uchodzi, Aż tam, gdzie go dźwięk strasznej trąby nie dochodzi. ArKochOrlCz II 174.
patrz: POMROŻONY
– Ów pokorny i cichy bełby wyniesiony, A hardy i nadęty bełby poniżony. - Ale się do Medora wróćmy, co swojemu Panu beł i żywemu wierny i zmarłemu. ArKochOrlCz II 86.
patrz: PONIŻONY
– Pełne domy bękartów Grekowie zastali. Ale się jem tak zdało, że poodpuszczali Wszystkiem, bo to wiedzieli dobrze, żeby byli Tak długo żadną miarą pewnie nie pościli. ArKochOrlCz II 116.
– Pinabel, który ludzkość z twarzy pokazował, Ale w sercu źle myślił, w dom ich poprzyjmował; Od którego we śpiączki beli poimani I tak długo u niego w więzieniu trzymani, Aż się wszyscy musieli obowiązać tęgą Wymieszkać tam rok cały i miesiąc przysięgą, Przez który czas, żeby tych wszytkich odzierali, Rycerzów, coby tamtem gościńcem jachali. ArKochOrlCz II 182.
– Radby widział królestwo jego wyniszczone, Domy wszystkiej Afryki tak popustoszone, Iż kamień na kamieniu nie zostałby cały... ArKochOrlCz II 351.
– ...Żywo pewnie nie wszedłby do Paryża swego Z porazu i pogromu tak niefortunnego. ArKochOrlCz II 328.
patrz: PORAZ, PORAZA
– Porozciskał i zbroję i wszystko oręże, To w trawę, to na rolą, to między gałęzie. ArKochOrlCz II 228.
– Przybieżał poryżając koń, któremu z głowy Dopiero mu zdjął uzdę Mandrykard surowy, Niosąc babę na sobie... ArKochOrlCz II 239.
– „Bo chociażby tak beło, żebyście wygrali, Co wam z twarzy i mężnej przystoi postawy, Przecię nie są godziny jednej takie sprawy; I boję się, że jeśli dziś tam nie będziecie, Obróconego w popiół młodzieńca najdziecie”. ArKochOrlCz II 183.
– A właśnie tak przystało jej niestateczności Odmienić w nagłe gniewy chęci i miłości. ArKochOrlCz II 155.
– Rugier, coby beł dla niej nietylko pogański Porzuciwszy, na zakon przystał chrześcijański, Jako ociec, jako dziad, jako beli dawni Przed laty tego domu przodkowie przesławni, Aleby jej kwoli dał chętnie na ostatek Żywota, co go jeszcze zbywało, ostatek, „Nie tylko - prawi - głowę w wodę, jako każesz, Ale i w ogień włożę, jeśli tak rozkażesz”. ArKochOrlCz II 178.
patrz: PRZYSTAĆ
– „Coćby to beł za rycerz, któryby tak młodą, Tak gładką, tak nadobną, tak piękną urodą Widząc w tak małem poczcie w polu i na stronie, Nie chciał jej sobie dostać, nie chciał się bić o nię?” „Tak wam z sobą przystoi - Zerbin na to powie - Że was szkoda rozłączać, a też wierz mej mowie, Nie tak nieobyczajny, nie takem surowy, Abym ci ją miał odjąć: miej ją sobie zdrowy. ArKochOrlCz II 144.
– A prawdę pewnie żywą i szczerą mówiła, Że to nikczemność wielka i wyraźna była, Nie człowiekowi, ale raczej spruchniałemu Drewnu raczej przystojna, gdyby ten, któremu Chciałaby być tak piękna kwoli białagłowa, Trzymał skrzydła spuszczone, jako leśna sowa. ArKochOrlCz II 268.
patrz: PRZYSTOJNY
– Różne myśli na on czas Rugiera mieszały, Co mu się beły w głowę wszytkie wraz zebrały, Nie wie, jaką odprawę posłowi onemu Dać ma, bo nie miał miejsca i czasu po temu Namyślić się; nakoniec przystojnemi słowy Posła zbywszy, tam jachał, gdzie od białejgłowy Był, jeśli to pomnicie, smętnej prowadzony Na pomoc młodzieńcowi, co miał być spalony. ArKochOrlCz II 262.
patrz: PRZYSTOJNY
– Zdania swoje każda z nich w pośrzodek wnosiły: Jedne się wrócić nazad do Krety radziły I raczej się na wolą ojców niebłaganych I mężów swoich puścić, chocia rozgniewanych, Niżli na niemieszkanych brzegach miedzy lasy Głodem umrzeć i cierpieć niezmierne niewczasy; Drugie zasię i słowa rzec na to nie dały I że się było lepiej utopić, wołały, I chodzić chleba żebrać tam i sam po świecie I być nierządnicami do końca, niż w Krecie Poddać się pod surowe i gniewliwe ręki Srogich ojców i mężów na kaźni, na męki. Takie rady i insze różne przed się brały, Ale się żadne przecię z tych nie podobały; Nakoniec między niemi Orontea wstała, Co od króla Minosa ród swój wywodzała. ArKochOrlCz II 119.
patrz: RĘKA
– Srogą bitwę samotrzeć Orland odprawuje, Łby uciąwszy dwom królom, zdrowie odejmuje. ArKochOrlCz II 227.
patrz: SAMOTRZEĆ
– Jeszcze beł z Seleucyej pan został, którego Miedzy tą siedmią mieli za namężniejszego, A dobrze baczył pewnie siłę swą niemałą Z dobrem koniem i zbroją przednią, doskonałą. ArKochOrlCz II 26.
patrz: SIEDMIU
– Nie beł żaden tak duży ani beł tak śmiały, Coby mu z strachu włosy na głowie nie wstały, Najsławniejsze gdy słyszał imię Rynaldowe [...]. ArKochOrlCz II 442.
patrz: STRACH
– W tenże czas i Awokon tuż i z Oliwierem, Awin i mężny Otton z cnem Berlingijerem, Wszyscy do Rodomonta konie rozpuścili I w piersi go i w boki drzewy uderzyli. ArKochOrlCz II 5.
patrz: TUŻ
– Aleć się i choremu często dość przydaje: Po długiej cierpliwości klnie, ucięża, łaje Ból przykry, któremu się stateczność wszelaka Nie opiera i wola z niebieską jednaka; Ustają siły, wściekłość wnętrzności zemdlone Rani, język śle mowy, gniewu napełnione. ArKochOrlCz II 404.
patrz: UCIĘŻAĆ
– Ochopił mu się Astolf, bo od dnia, którego Mężnie zabił Oryla uczarowanego, Tenże koń miał pod sobą, tenże znak, tęż swoję Nosił na sobie dotąd polerowną zbroję [...]. ArKochOrlCz II 67.
patrz: UCZAROWANY
– Dwaj bracia z Jasnej Góry zaraz pozwolili, Przyjaźni ucześniczką swych ją uczynili. ArKochOrlCz II 287.
– Ale do Barcelony niżli dojachali, Szalonego jednego przed miastem potkali, Który, jak świnia jaka, w błocie uwalany, Grzbiet, piersi, twarz i wszytek łeb miał umazany. ArKochOrlCz II 96.
patrz: UMAZANY
– Już się umęczył, już tchnie, już widzi i czuje, Że jeśli, póki się w niem siły co najduje, Nie wyńdzie stamtąd, potem, skoro nademdleje. ArKochOrlCz II 40.
– Wtem Gabryna na zdradę udała się nową Pierwej, niż mąż recegtę wypił doktorową, Aby tego, co to sam mógł wiedzieć, straciła, Abo żeby umownej summy nie płaciła. ArKochOrlCz II 165.
patrz: UMOWNY
– Tak więc chłop, kiedy rzeka wylała brzegami, Inszej ścieszki szukając, nowemi drogami Broni, najutrapieńszy, czem i jako może, Choć nawałności mało gwałtownej pomoże; Bo ta, jak wściekła, bieży, uparcie się gniewa, Rwie, psuje, wali łąki i zboże zalewa; On tu robi i dużo nieborak tamuje: Ta z więtszą szkodą insze gościńce najduje. ArKochOrlCz II 213.
patrz: UPARCIE
– Rugier, co zawsze z każdem ludzkości używał, Tem więcej przeciw tej płci, której zawsze bywał Przyjacielem, ujźrzawszy oczy upłakane I jej piękne jagody, łzami umaczane, Ujęty beł zarazem żądzą i chciwością Wiedzieć, jakąby była trapiona żałością; I przystąpiwszy do niej, pierwej ją przywita I pozdrowi, potem jej, czemu płacze, pyta. ArKochOrlCz II 178.
patrz: UPŁAKANY
– Jedna młoda, nadobna panna miłowała, Co ojca Marsylego, hiszpańskiego miała Króla, w panieńskiej szacie to mowę zmyśloną, To oczy, to postawę chytrze uprzędzioną; Na każdą noc go niemal do siebie puszczała, Czego domowa czeladź długo nie wiedziała; Ale nie jest tak żadna tajemnica skryta, Aby nakoniec z czasem nie była odkryta. ArKochOrlCz II 179.
– Nakoniec, czemu grzech swój pokrywam - mówiła - Któregom w niebytności twej się dopuściła? Bo choćbym go przed wszytkiem światem chciała taić, Sumnieniu go mojemu nie mogę utaić. ArKochOrlCz II 156.
patrz: UTAIĆ
– I aby się dowiedział o tem pewnej sprawy, Mówi mu: „Tak mi się zda, że cię znam z postawy, I myślę, gdziem cię widział, lecz sobie nie mogę Wspomnieć; ale mnie ty sam nawiedź na tę drogę I powiedz, jeśliś się gdzie widział kiedy ze mną I nie utajaj swego imienia przedemną, Abym przynamniej wiedział, komu się przydała Moja siła i kogo dzisia ratowała”. ArKochOrlCz II 265.
patrz: UTAJAĆ
– Wszytkie bramy i okna wszytkie są ubrane W kobierce drogie, z różnych jedwabiów utkane, Ale najbarziej w dziwnie piękne białegłowy, Strojne w perły, w kamienie, w świetne złotogłowy. ArKochOrlCz II 6.
patrz: UTKANY
– Nabezpieczniejsze drogi i ustronne godzą, Klorydan wprzód, a Medor za niem, i przychodzą Na wielkie pole, kędy między oszczepami, Łukami i mieczami, strzałami, drzewami Leżą konie i ludzie, społem pomieszani, I bogaci i chudzi, we krwi uwalani. ArKochOrlCz II 82.
patrz: UWALANY
– Król skórę, skoro Cyklop wyszedł precz z jaskinie, Zrzuciwszy, u szyje się uwiesza Lucynie. ArKochOrlCz II 13.
– Rugier za Rodomontem bieży uznojony Jego śladem i w tamte, gdzie powrócił strony; Ledwie fontany postrzegł, alić i samego Z Mandrykardem u źrzódła obaczył chłodnego. ArKochOrlCz II 308.
patrz: UZNOJONY
– Głupstwo wielkieby było, gdybym głupstwa jego Wypisował z początku aż do ostatniego; Bo któżby je mógł zliczyć? O tych usłyszycie, Co się jem z użaleniem dziwować musicie; Powiem niektóre, powiem, choć to mniej podobne, Bo do tej historyej zdadzą się sposobne. ArKochOrlCz II 396.
patrz: UŻALENIE
– Pinabel, który ludzkość z twarzy pokazował, Ale w sercu źle myślił, w dom ich poprzyjmował; Od którego we śpiączki beli poimani I tak długo u niego w więzieniu trzymani, Aż się wszyscy musieli obowiązać tęgą Wymieszkać tam rok cały i miesiąc przysięgą, Przez który czas, żeby tych wszytkich odzierali, Rycerzów, coby tamtem gościńcem jachali [...] ArKochOrlCz II 182.
– Nie beł żaden tak duży ani beł tak śmiały, Coby mu z strachu włosy na głowie nie wstały, Najsławniejsze gdy słyszał imię Rynaldowe [...]. ArKochOrlCz II 442.
patrz: WŁOS
– Nie beł żaden tak duży ani beł tak śmiały, Coby mu z strachu włosy na głowie nie wstały, Najsławniejsze gdy słyszał imię Rynaldowe [...]. ArKochOrlCz II 442.
patrz: WSTAĆ
– Tak [Martan] wziął dar, nie od siebie w gonitwie wygrany, I wielą upominków inszych darowany, Odjachał, nadewszystko zacnem ozdobiony Przywilejem, którem beł wielce podwyszszony. ArKochOrlCz II 34.
patrz: WYGRANY
– A choć jest własna moja, atoć jej nie bronię, Ale się pierwej w boju masz rozpierać o nię; Powieszę ją na drzewie: niech nie będzie moja, Dokąd się nie rozprawiem, ale ani twoja: Jeśli mię ty zabijesz, lubo też poimasz, Szablę sobie zarazem weźmiesz i otrzymasz.” ArKochOrlCz II 215.
patrz: WZIĄĆ
– Ta [królewna hiszpańska], kiedy siostrę moję zastała uśpioną, W żelazo okrom twarzy wszytkę obleczoną, Która, miasto kądziele, miecz u boku miała, Że to beł jakiś rycerz błędny, rozumiała. Twarzy się i postawie męskiej przypatruje, Nakoniec serce w sobie zapalone czuje: W towarzystwo ją z sobą na myśliwstwo wzywa, Potem się sama jedna z nią gęstwą okrywa. A skoro się na miejscu osobnem ujźrzała I że jej tam nikt zastać nie miał, rozumiała, I mową i postawą serce zniewolone Odkrywa jej i ostrem sztychem przebodzione; I z wzdychaniem i wzrokiem, srodze zapalonem, Daje jej znać o swojem utrapieniu onem, Raz zblednie, drugi raz się wstydem zafarbuje, Nakoniec ośmielona w usta ją całuje. ArKochOrlCz II 267.
patrz: ZBLEDNIEĆ