Pobieranie
PL EN
A
B
C
Ć
D
E
F
G
H
I
J
K
L
Ł
M
N
O
Ó
P
R
S
Ś
T
U
V
W
X
Y
Z
Ź
Ż
KonSSpos 1760-1763 wydanie wtórne
O skutecznym rad sposobie

Odnotowano 115 cytatów z tego źródła
– Dwór, mówią, tak absolutnie wiele rzeczy czyni, że co by dziać się [...] bez sejmu nie powinno, mocą Dworu się dzieje. KonSSpos 167.
patrz: ABSOLUTNIE
– Łatwiej by w jedno ogień z wodą połączyć niźli te dwie przeciwności pogodzić, to jest absolutność w rozdawaniu wakansów i obstawanie patryjotów przy wolnościach Rzeczypospolitej. KonSSpos 259.
– Nie zdaje się komu ta sprawiedliwa być racyja, nadto absolutna i zła się być zdaje? KonSSpos 134.
patrz: ABSOLUTNY
– Straszna jest odmiana rzplitych w anarchiją i absolutyzm wpadających, czego w Rzymianach przykład. KonSSpos 228.
patrz: ABSOLUTYZM
– Seymy [...] rwać i psować się będą, póki w doskonałą anarchiją, a potym w absolutyzm albo w rozerwanie Królestwa [...] nie wpadniemy. KonSSpos 280.
patrz: ABSOLUTYZM
– Nie mogąc sobie radzić inaczej, sami [obywatele] za absolutyzmem pobiegną. KonSSpos 231.
patrz: ABSOLUTYZM
– (...) chcą [posłowie] nas zapewne, jeżeli ten sejm stanie, w absolutyzm wprowadzić. KonSSpos 136.
patrz: ABSOLUTYZM
– Owoż to te przemądre maksymy, które żeby tak wszyscy adoptowali ślepo, jak je adoptują niektórzy cóż by już i po sejmach było. KonSSpos 158.
patrz: ADOPTOWAĆ
– Te są, naganione zawsze pięknymi słowami, ale rzeczą samą adoptowane i wypenione u dworów Machiawela kanony. KonSSpos 162.
patrz: ADOPTOWANY
– Zdaje się niezbyt trudno bogatemu i akkredytowanemu panu tak rzeczy dysponować, żeby elekcyja na jego syna lub dom po nim spadła. KonSSpos I, 280.
– Sąż to najmędrsi zmiędzy posłów ludzie, sąż to najakkredytowańsze w Ojczyźnie subiekta? KonSSpos I, 133.
– Ociec i familija akkredytowani łatwo u województwa to mogą wyrobić [wakans dla syna]. KonSSpos I, 267.
– Więc ujęcie mocy rwania sejmów każdemu pozwolonej i większej liczby w radach sejmowych wzmianka cale ich [niektórych posłów] nie allarmuje i owszem, całym sercem jej życzą tyle, ile swojej dobrze życzą Ojczyźnie. KonSSpos I, 208.
patrz: ALARMOWAĆ
– Sąsiedzkie allarmują się potencyje i dyffidencyje między nami i nimi urosną [kiedy będziemy zwiększać liczbę wojska]. KonSSpos I, 137.
– Darmo się tedy allarmowaliby niektórzy, tak mówiąc: to mój głos za nic, choć na co nie pozwolę albo pozwolę, skutku mój głos mieć żadnego nie będzie. KonSSpos 239.
– A cóż za tym idzie? A to, że jak takie państwo wpadłoby w anarchiją (co znaczy być bez rządu), tak my zrzucając, zrywając, psując nasze ustawicznie sejmy [...] w ostatnią wpadniemy anarchiją. KonSSpos 166.
patrz: ANARCHIA
– Seymy [...] rwać i psować się będą, póki w doskonałą anarchiją, a potym w absolutyzm albo w rozerwanie Królestwa [...] nie wpadniemy. KonSSpos 280.
patrz: ANARCHIA
– Anarchija, to jest stan bez rady i rządu, powoli opanowywa wszystko, a przez anarchiją następuje pewny upadek wolności. KonSSpos 182.
patrz: ANARCHIA
– Jak rzymska, może zginąć i każda bezrządna, bezradna i powoli w anarchiją odmieniająca się rzplita. KonSSpos 231.
patrz: ANARCHIA
– Na tę zaś spuszczać się każdego dyskrecyją arcyniebezpieczna rzecz jest Rzpltej wolnej. KonSSpos 240.
– Ci [posłowie] będą mówić: arcyniesprawiedliwą Jegomość daje racyją. KonSSpos 131.
– Żaden jeszcze sejm nie był nigdy zerwany z interessu ojczyzny, ale zawsze z prywatnych interessów i passyj, powleczonych dobra ojczystego kolorem. Cóż zaś łatwiej, jako o takie kolory i arcypozorne racyje? KonSSpos 132.
– Za cóż my i nad te wszystkie arcywolne, arcyswobodne, arcyrozsądne rzplte i nad naszych samych przodków [...] swobodniejsi, wolniejsi i rozsądniejsi być chcemy? KonSSpos 237-238.
– Za cóż my i nad te wszystkie arcywolne, arcyswobodne, arcyrozsądne rzplte i nad naszych samych przodków [...] swobodniejsi, wolniejsi i rozsądniejsi być chcemy? KonSSpos 237-238.
– Czyli ta szlachta [w innych krajach Europy], te i inne tysiączne prerogatywy, przywileje, dystynkcje i ozdoby mająca, nie była albo czyli nie jest prawdziwa i arcywolna szlachta, choć obrad publicznych rwać nie mogą i nie rwali, i nie rwą? KonSSpos 192.
patrz: ARCYWOLNY
– Gdy to [decyzję większości] arcydobrze, arcymądrze i arcyzbawiennie dla Ojczyzny uczyniemy, nie rozumiejmy jednak, proszę, żeby już ta pluralitas stan nasz zaraz w błogosławiony odmieniła. KonSSpos 299.
– Ta jedna jest dla Ojczyzny zbawienna arka [sejmy]. KonSSpos 164.
patrz: ARKA
– Najniebezpieczniejszą ze wszystkich inkonwenijencyją republikanci przeciw elekcyjom onę [sprzedajność] attakują, gdy mówią, że jawne, oczywiste i największe niebezpieczeństwo w nich jest venalitatis albo krysek przedajność. KonSSpos 273.
patrz: ATAKOWAĆ
– To tedy ażard jest [dojście sejmu] nie żaden ludzkiego rozumu skutek. KonSSpos 126.
– Niektóre ażardem doszłe zdadzą nam się sejmy. KonSSpos 113.
– Cnota niepotrzebna tych Ich Mciów i nadto poczciwości, jak mi się natenczas zdawało, do desperacyi mnie przyprowadzała, kląłem ich , łajałem, beształem. KonSSpos 151.
patrz: BESZTAĆ
– Nikt o poprawę bezradności, nikt o skuteczne powrócenie sejmów po tylu zerwanych czynić dotąd nie zaczyna. KonSSpos 289.
– Zważmy, co insze w tej mierze i o tej naszej bezradności rozumieją narody. [...] „Już nie masz w Polszcze wielkiej rady stanów Rzpltej, którą zowią sejmem” [fragment listu sekretarza Stanów Holenderskich]. KonSSpos 287.
– Nie trzeba się na ostatek i dziwić, że Polska w stan wpaść bez rady nacyjonalnej i sejmów koniecznie musiała. W takiej od tylu lat bezradności cóż się lepiej, cóż się inaczej dziać może. KonSSpos 301.
– Ja nie wiem, czego czekamy, chyba rozerwania tak bezradnego, słabego i od swych własnych obywatelów opuszczonego Królestwa. Lepsze prawa, lepsze ustanowienie sejmów jeszcze nas może od bliskiej [...] wybawić zguby. KonSSpos 302.
patrz: BEZRADNY
– A to do tego punktu nierząd bez rady przychodzi, do takich gwałtów, bezprawia, nierządu [...] Tak się działo z nierządną i bezradną dla trybunów fakcyj Rzplitą Rzymską i do tego obmierżenia sobie Rzymianom swej własnej wolności przyszło, że i senat, i lud wolał się już absolutowi poddać. KonSSpos 230.
patrz: BEZRADNY
– Jak rzymska, może zginąć i każda bezrządna, bezradna i powoli w anarchiją odmieniająca się rzplita. KonSSpos 231.
– Niech dobrze czynią [panowie] nie szpecąc, nie zliszając i w bezsumienności wprawiając szlacheckiego stanu. KonSSpos 278.
– Niewielka tedy konsolacyja i tylko prawdziwie złe wewnętrzne pokrywające lekarstwo, z którym w essencyjalnych rzeczach nigdy sejmy nie będą dochodzić. [...] Blechować to jest mizerną lopiąnkę i dziury gdzieniegdzie łatać, nie z fundamentu co radzić. Niewiele taka polityka i politycy warci. KonSSpos 129.
– Bo gdzie bez prawa i sprawiedliwości, zdaniem swoim i własnym wymysłem wszystko pan rozkazuje, tam nie jest prawdziwa monarchija, ale ciężki despotyzm i nieznośne tyraństwo. KonSSpos 229.
patrz: DESPOTYZM
– [...] pozornymi pretekstami wyciąga i wycieńcza minuty zbawienia, aby czas sejmu mizernie do ostatniego dokapał momentu. KonSSpos 175.
patrz: DOKAPAĆ
– Ale teraz, gdy tej nie masz tak posłom dopiekającej potrzeby, insze racyje, choć bez rady powoli giniemy, mało albo nic nas nie determinują do usilnego utrzymywania sejmów. KonSSpos 125.
– Konfederacyje albowiem nasze są to coś na kształt dyktatur u Rzymian. Jako bowiem u nich w ostatnich najnieszczęśliwszych koniunkturach był ten salwowania się sposób, odjąwszy konsulom i wszystkim magistratom, ludowi i senatowi moc, jednego dyktatora naznaczać, tak u nas w ostatnim nierządzie i bo jaźni upadku ten jeden jest sposób ostatni konfederacyją zrobić. KonSSpos 148.
patrz: DYKTATOR
– Konfederacyje albowiem nasze są to coś na kształt dyktatur u Rzymian. KonSSpos 148.
patrz: DYKTATURA
– Jeżeli jest co więcej, nigdy tak nic ułożonego, nigdy tak powszechną nieutwierdzonego zgodą, żeby kontradycentów nie było, którzy jeżeli podczas pisania jakiego ich zdaniu lub interessowi przeciwnego projektu dyssymulować musieli, to tysiączne inne mają po gotowiu sposoby na czym inszym zatrudniać, żeby wniwecz i to, na co jakakolwiek niby już zgoda zaszła, obrócić. KonSSpos 226.
– I tak sejm zawsze jest stanowicielem, obronicielem i egzekutorem każdego prawa. KonSSpos 114.
patrz: EGZEKUTOR
– Insi wielką upatrują potrzebę, żeby prawa, których tak wiele i zregulowania, i odnowy, i egzekucyi potrzebują, jak należy zordynować i sposoby skuteczniejszego ich egzekwowania, aby dla pastwy samych molów pisane nie były, wynaleźć. KonSSpos 107.
– Przeciw reformowaniu i biciu monety oczywiście dowiodę: że na zniżeniu monety wszyscy byśmy szkodowali niezmiernie i kraj by się tym bardziej zubożył, że srebra ani złota nie mamy, skądże go na mennice zaciągać, a bez tych metalów nic warta mennica, że miny olkuskie niezmiernej nad siły nasze potrzebują ekspensy, że dobrą sąsiedzi zawsze nam wyłowią monetę. KonSSpos 137.
– Wyłuszczmy to lepiej do pojęcia każdego (ktokolwiek nim się być szczyci) szlachcica polskiego, z pozwoleniem tych zacnych ziemian, którzy tę rzecz bez naszej doskonale rozumieją eksplikacyi, ale wybaczą, że dla inszych zrozumienia jaśniej coś przydać się tu musi, abyśmy kiedykolwiek przestali szemrać i niesprawiedliwie skarżyć się na Dwór, a raczej naszę własną i poznali, i poprawili winę. KonSSpos 167.
– Rada ta, konfederacyja, była rada, najmniejszej w sobie sejmu figury nie mając, bo w gwałtownym Rzpltej odprawiała się stanie, nie podczas pokoju tedy ordynaryjnie, ale podczas wojen i rewolucyj, musi do takowych czasem przychodzić ekstraordynaryjnych sposobów. KonSSpos 145.
– , czyli tu, czyli tam się przypisać, raz z tymi, drugi raz z tamtymi według rozumienia swego trzymać i rzeczy w radzie konkludować z tą, którą się podoba, stroną albo z powszechną zgodą, przeważać kredytem i przez swoje suffragium walczące strony i opinije dobrze rozumiejących i dobrych Ojczyzny synów partyją, powagą swoją i zdaniem wspierać, upornie i zacięcie nie idąc, bo to rozumnego człowieka nie zdobi, na liczbę większą rozumnych i poczciwych w radzie kollegów mieć wzgląd i baczność; wolno jednak i bez dependencyi od nikogo we wszystkim opiniować i mówić. KonSSpos 233.
patrz: ESENCJA
– Sejmów tedy essencyjalnie potrzeba, żeby prawa utrzymywane, poparte i zachowane były. KonSSpos 170.
– Wszystkie scyjencyje mają swoję: chimija ma taki swój filozoficzny kamień, geometry ja — kwadraturę cyrkułu, astronomija — miarę świata długości, mechanica nieustanne ruszanie, etyka cnotę cale nie interesowaną, chimera zaś polityki jest rząd doskonały. KonSSpos 298.
patrz: ETYKA
– Nie wydają się razem wszyscy; śmielszego zmiędzy siebie destynują jednego; ten prawi (połowę po polsku, połowę po łacinie) oracyją; rozumie, że wszyscy są tacy prostacy, że się nie rozumieją na tym, do czego on dąży, kto i co mówi przez niego; filakteryje wielkich rozpościera racyj, zeluje i pali się o dobro Ojczyzny: on jeden jej prawdziwy pojmuje interes, on jeden ją najbardziej miłuje. KonSSpos 216.
patrz: FILAKTERIA
– Izba ta więc od zaczęcia rwania sejmów, dopieroż od zaczęcia rwania sejmów przez kontradycenta jednego, od wynalazku tamowania activitatis wszystkim, od wprowadzonego nieforemnego gadania, co się komu podoba, wnoszenia, jakiej się i kiedy się komu podoba, materyi, izba ta, mówię, przestaje być officyną praw, świątnicą rad, ale obraca się z obelgą Rzpltej w jakąś gadalnicę i swarnicę. KonSSpos 226.
patrz: GADALNICA
– Bo ja zawsze do najgeneralniejszych w tym punkcie idę maksym, z których jeżeli na świecie która, to ta jest prawdziwa, dawnego republikanta filozofa: „Nigdy rzplta być bezpieczna nie może, w której prawa i modestyją zdeptawszy, jeden gadatliwy jaki porządzą się rzecząpospolitą.” KonSSpos 240.
patrz: GADATLIWY
– Tak, mówię, radzić, żeby wolny głos i wolne domówienie się o wszystko każdemu według prawa zupełnie zostawić, a zły obyczaj, na żadnym nie fundowany prawie, to jest moc rwania sejmów, zakazać, a co inszymi słowy jedno jest, ustanowić, żeby (jak Kromer wyżej ode mnie cytowany mówił) nie starsi i mędrsi mniej umiejących i śmielszych natarczywości, żeby nie najsłuszniejsi ludzie i największa liczba najgadatliwszym, najwięcej krzyczącym i najżwawszym, ale żeby ci raczej tamtym ustępowali. KonSSpos 206.
patrz: GADATLIWY
– Aż tu w moment jeden cała owa tak wielka, wspaniała, nieskończona gruchocze się i obala machina, w moment jeden millijony, prace, nieokryślone słowami tylu tysięcy ludzi godnych fatygi, i zawody niszczeją i nikną i jak dziecinna jaka rozsypują się zabawka. KonSSpos 174.
– Ale żeby na wielkie coraz, jakie w Królestwie zawsze przychodzą, potrzeby i interessa Rzplitej wymagać konfederacyi czy pod konfederacyjami sejmów, to nie podobna, to gwałtowna, to by było być zawsze w gwałtownym i nienaturalnym nam stanie [...]. KonSSpos 148.
patrz: GWAŁTOWNA
– Nie widziemyż często, jak sie dają źle intencyjonowani uprosić? KonSSpos 122.
– Zważyć przy tym projekta setne do przymnożenia krajowych bogactw, coraz podawane od ludzi rozumnych i zawsze przyprowadzone do skutku: owe kupców nieprzebrane w kredycie i w kapitałach kompanije, owe fundacyje wszystkie Ojczyźnie pożyteczne, w pięknej porze będące, nie upadające, jako u nas, owe szpitale generalne, domy inwalidów nieporównane, owe biblijoteki, akademije, rycerskie ćwiczenia, rozliczne szkoły, prawdziwie uczonymi niezliczonymi ludźmi napełnione. KonSSpos 244.
patrz: INWALIDA
– Powszechne wszystkich juryskonsultów jest zdanie, że ludzkie prawa czy świeckie, czy duchowne, z ciężką publiczną szkodą ustanowione, obligować nie powinny. KonSSpos 185.
– Bluźni, złorzeczy, kalumniuje naród. KonSSpos 276.
– Że bojaźń jakaś, lichość umysłów i podłość generalna opanowała wszystko. KonSSpos 183.
patrz: LICHOŚĆ
– Skarb koronny od wielu miastek cudzoziemskich publicznej kassy uboższy i gorzej rządzony. KonSSpos 183.
patrz: MIASTKO
– Teraźniejszemu przypatrując się stanowi narodu naszego, niesprawiedliwościami sądów ohydzonego, od możniejszych nad słabszymi mocą poniżonego, zakłóconego w domu, rozerwanego między stronami, wzgardzonego od postronnych, zniszczonego w najpiękniejszych kilku prowincyjach bez mieszania się w niczyją wojnę, cierpiącego tyle, ile oppressyj i ruin w własnej nie wycierpiałby wojnie, zdartego z dobrej, a na wiek długi najgorszą skorup prawie, nie pieniędzy zarażonego monetą, świecącego się nieco fortunami prywatnych, ale publicznym strapionego ubóstwem i wysilonego na zbytki, złupionego z millijonów, ogołoconego przez sąsiadów przyjaznych gorzej jak przez tatarski jassyr z kilkudziesiąt tysięcy ludzi, ze wszystkich napastowanego stron, a we wszystkich bezbronnego granicach, wyzutego z przodków sławy, a na grożące Królestwu oderwaniem prowincyj niebezpieczeństwo głęboko śpiącego, nie biorącego się do żadnego ratunku, żadnej nie mającego rady [...]. KonSSpos 300.
– Czy jeden znowu jest naprzeciw w tymże ludzi różnych zebraniu tego, co Seneka mizantrop, humoru: „Ja nigdy, abym się ludowi podobał, nie dbam: co mnie się zda, ludowi się nie zdaje, co lud próbuje, ja o tym słyszeć nie chcę i wiedzieć”. KonSSpos 199.
patrz: MIZANTROP
– A zatym któż nie widzi, że kazienie ustawiczne sejmów jest to źrzódło tak wolnego u nas praw wszelkich przestępstwa, niezachowania i nieegzekwowania praw, na które się bez ustanku skarżemy. KonSSpos 114.
– Ale na co darmo suszyć rozumy i rzeczy cale najniepodobniejsze chcieć koniecznie pokombinować? KonSSpos I, 206.
– Niewielka tedy konsolacyja i tylko prawdziwie złe wewnętrzne pokrywające lekarstwo, z którym w essencyjalnych rzeczach nigdy sejmy nie będą dochodzić. [...] Blechować to jest mizerną lopiąnkę i dziury gdzieniegdzie łatać, nie z fundamentu co radzić. Niewiele taka polityka i politycy warci. KonSSpos 129.
patrz: NIEWIELE
– A zatym któż nie widzi, że kazienie ustawiczne sejmów jest to źrzódło tak wolnego u nas praw wszelkich przestępstwa, niezachowania i nieegzekwowania praw, na które się bez ustanku skarżemy. KonSSpos 114.
– Niesnasek i rozdwojenia umysłów wszędzie tak pełno, że już patrzeć na nie, słyszeć o nich nudno i okropno się zdaje. KonSSpos 178.
patrz: NUDNO
– Przeto więcej takowymi dysputami nie chcę moich czytelników nużyć! KonSSpos 285.
patrz: NUŻYĆ
– Czy zniesiesz więc, abyś obojętnym okiem i oziębłym sercem patrzył na tego w twych rękach rządu swobodnego zgubę, który ci twoi zostawili przodkowie? KonSSpos 167.
patrz: OBOJĘTNY
– Więc ujęcie mocy rwania sejmów każdemu pozwolonej i większej liczby w radach sejmowych wzmianka cale ich [niektórych posłów] nie allarmuje i owszem, całym sercem jej życzą tyle, ile swojej dobrze życzą Ojczyźnie. KonSSpos I, 208.
patrz: OWSZEM
– Prawa, warujące głos wolny, źle bardzo interpretujemy, kiedy pod nie podciągamy, kiedy z nich wnosiemy i tłumaczemy moc sejmów psowania. KonSSpos .
– Wyżej rozum podniósłszy, obaczemy, że żadnego w świecie kraju nie było i nie masz, który by od inszych sąsiedzkich czy dalszych krajów rządu nie przejmował lepszego, który by na model gdzie indziej obserwowanych praw i zwyczajów, ludziom pożytecznych, swoich nie reformował i nie polepszał ustaw. KonSSpos 296.
patrz: POLEPSZAĆ
– Poliszenie to więc i nieprzystojne poniżenie nas samych nie skądinąd idzie, tylko z jakiejsi serca podłości, a ta serca podłość z łakomstwa jak najwięcej brania i z honorów ambicyi. KonSSpos 271.
patrz: POLISZENIE
– Dystrybucyja bowiem — mówią ciż — cale absolutna łask i honorów jest tak przeciwna Rzpltej, że łatwiej by w jedno ogień z wodą połączyć niźli te dwie przeciwności pogodzić, to jest, absolutność w rozdawaniu wakansów i obstawanie patryjotów przy wolnościach Rzeczypospolitej. KonSSpos 259.
– Lecz wielkich dusz to cale nie stracha; ufają swej cnocie, poczciwości, swej wziętości, swej popularności, swej dzielności, że w konkurrencyi do czego na braterskich im nie zbędzie affektach. KonSSpos 269.
– [Kuglarz] wór wróblów świegoczących wysypał, a gdy te z niezmiernym hałasem porozlatywały się po izbie i każdy w swą stronę uleciały przez okna, spektatorowi powiedział, że to jest sejmu polskiego obraz... KonSSpos 175.
– Sąsiedzi nas depczą i w naszym jak w swoim porządzają się kraju. KonSSpos .
– Nigdy rzplta być bezpieczna nie może, w której prawa i modestyją zdeptawszy, jeden gadatliwy jaki porządzą się rzecząpospolitą. KonSSpos 240.
– Gdyby więc dla niczego inszego, to dla pozbawienia naszej nacyi wolnej tych przerzeczonych, Ojczyźnie ze wszech miar szkodzących podłości potrzebne zdałyby się do wakansów elekcyje, chociaż i z jaką panów niektórych subiekcyją. KonSSpos 272.
– Każdy ma pozwalanie i niepozwalanie wolne, a gdy z tych każdych z osobna to prawo zupełnie mających większa pokazuje się liczba, że nie pozwalają na co, to ich wolne niepozwolenie zawsze swój skutek weźmie, że się to nie stanie, na co więcej nie zechcą pozwolić. KonSSpos 236.
patrz: POZWALANIE
– Teatrum tedy ustawicznego przymuszania nas wszystkich od jednego czy kilku są wszystkie nasze sejmiki i sejmy? KonSSpos 220.
– Z tego bowiem źrzódła w nas się wradza i w krew prawie się wpaja jakaś lichota umysłów, jakaś skłonność do czynienia [...] podłych akcyj, byle się przypodchlebić i fawor pozyskać. KonSSpos 270.
– Pożytki pewne z zakazu rwania sejmów a z powrócenia powagi większej liczbie w radach pochodzące i przyrównanie w okolicznościach naszego kraju z wolnymi rzplitymi, gdzie poważniejsza liczba konkluduje rady. KonSSpos 241.
– Ja skończyłem obiekcyje, odpowiedzi skończyłem. Może to być, że odpowiedzi na odpowiedzi będą. A to i przystoi, i rzecz jest potrzebna. KonSSpos 293.
– Naturalna rzecz i ze zdrowym ludzkim to się zgadza doskonale rozumem, że raczej przystoi, że raczej słuszna i chwalebna rzecz jest, aby jeden lub kilku ustąpili liczbie większej daleko, a ludzi rozumnych [...]. KonSSpos 221.
– Takie zaś wolne niepozwolenie przy większej razem i poważniejszej liczbie bez porównania żadnego piękniejsze, rozumniejsze, przystojniejsze, zbawienniejsze jest i bardziej wolny naród, wolne rycerstwo zdobi, niż gdy jednemu dobremu czy złemu, nie pozwalającemu na co, wszyscy lepsi i rozumniejsi koniecznie poddać się, posłusznymi być, karki zniżyć i ustąpić koniecznie muszą, jakośmy już o tym mówili. KonSSpos 236-237.
patrz: PRZYSTOJNY
– Albo też wkrótce potym niejeden żałował, że się pokazał nad to, jeżeli się tak mówić może, cnotliwym i wszystkie potym na to siły obrócił, aby łaskę nadwerężoną odzyskał choćby też i mniej przystojnymi sposoby. KonSSpos 261.
patrz: PRZYSTOJNY
– Rozumiemyż, że i za naszych jeszcze, a pewnie w niedługich i po nas czasach co nowego do psowania sejmów mądrzy i biegli nie wynajdą ludzie ludzie. KonSSpos 123.
patrz: PSOWANIE
– Roztropności zaś ludzkiej ta jest reguła, ani postronnych płocho i lekkomyślnie nie chwytać się i nie łapać zwyczajów, ani dla nich ojczystymi nie gardzić, jako nasi, co ich zowią, ptymetrowie, z zagranic powracający, czynią, ale też ani tym pogardzać, co w inszych narodach i rzeczachpospolitych doskonalszego widziemy i czym naszę lepszą, rządniejszą, obfitszą, bogatszą i mocniejszą Rzeplitą uczynić możemy. KonSSpos 296.
– Starajmy się, ile chcemy, i róbmy planty ustanowienia status bez żadnego defektu, szukajmy sposobu jak najbezpieczniejszego rządzenia ludźmi i ich uczynienia lepszymi, wynajdujmy, ile myśl podnieść się może, doskonalszą rzeplitej formę niż Platona Rzplita, niż Atlantis Bakona, niż Utopia Mora, niż Miasto słoneczne Kampanelli i jeżeli można, niż Fenelona romans, zrobi się idea bardzo doskonałego rządu, ale musi zostać w samej spekulacyi. KonSSpos 297-298.
– Na tę zaś spuszczać się każdego dyskrecyją arcyniebezpieczna rzecz jest Rzpltej wolnej. KonSSpos 240.
– Sejm ów polski na hollenderskim od jakiegoś kuglarza reprezentowany teatrum, który wór wróblów świegoczących wysypał, a gdy te z niezmiernym hałasem porozlatywały się po izbie i każdy w swą stronę uleciały przez okna, spektatorowi powiedział, że to jest sejmu polskiego obraz, że taki sejm widział w Warszawie. KonSSpos 175.
– Bezpieczeństwa w domach nie masz, taranków moc między sobą się passujących i na fakcyje kraj rozrywających się mnoży, obrony przeciw swoim i obcym nieprzyjaciołom nie masz. KonSSpos 230.
patrz: TARANEK
– Zdaje się niezbyt trudno bogatemu i akkredytowanemu panu tak rzeczy dysponować, żeby elekcyja na jego syna lub dom po nim spadła. KonSSpos I, 280.
patrz: TRUDNO
– Dopieroż kiedy jeszcze równemu jednemu, dopieroż kiedy jeszcze podobno mniej rozumnemu, dopieroż kiedy czasem i jurgieltowemu u kogo człowiekowi być koniecznie posłusznym? Jestże to wolność, nie jestże to nad wyrażenie nieznośniejszy tyr na serca wspaniałe? KonSSpos 2209.
patrz: TYR
– Insi sposoby podają handle, które w kraju tak obfitym tysiącznej części swego wigoru nie mają, przyprowadzić do pory. KonSSpos 107.
– Na przykład o pacta conventa, o swobody i prerogatywy szlacheckie, o poprawę różnych przeciw prawu występków; wolno będzie mówić przeciw nowym podatkom, przeciw uciążliwościom wszelkim, o wszystkich, które kto czyni, propozycyjach. KonSSpos 237.
– Kurfirszt Brandeburski i Pruski przeszłego królem pruskim ukoronował się roku. KonSSpos 250.
– Nie masz na to słuchu, bo każdemu przy czym chcieć upierać się wolno. KonSSpos 225.
– A kiedy więc i ci wszyscy w inszych rzplitych i nasza, polska od wieków szlachta, a bardzo wolna i swobodna szlachta, obierali sobie i obierają królów i najwyższych u siebie rządców, kiedy szlachta stanowili i stanowią, jakie im się podoba, prawa, kiedy szlachta wolno sami uradzali i uradzają podatki, ani nikt ich na nich nie tłoczył, kiedy szlachta pokoju i wojny moc w swoich mieli i mają ręku, kiedy nikt ich bez sądu łapać nie może, kiedy mają głos zupełnie wolny i na wszystkich radach kłaniają im się, i o ich zdanie proszą [...]. KonSSpos 191.
patrz: URADZAĆ
– Lepsze prawa, lepsze ustanowienie sejmów jeszcze nas może od bliskiej i inaczej pewnej uratować i wybawić zguby. KonSSpos 302.
patrz: URATOWAĆ
– Same uśmierzania szelestu, zgiełku i konfuzyi sejmowania czasu ledwie nie co dzień zabierają trzecią część. KonSSpos 225.
– Słychać częste, a prawdziwie i ze wszech miar rzetelnie mówić się może, niesprawiedliwe utyskiwania i narzekania na Dwór. KonSSpos 167.
– Niewielka tedy konsolacyja i tylko prawdziwie złe wewnętrzne pokrywające lekarstwo, z którym w essencyjalnych rzeczach nigdy sejmy nie będą dochodzić. [...] Blechować to jest mizerną lopiąnkę i dziury gdzieniegdzie łatać, nie z fundamentu co radzić. Niewiele taka polityka i politycy warci. KonSSpos 129.
patrz: WART, WARTY
– Uważą potym pełna poczciwości i rzetelności szlachta, że ten rozumowi i Ojczyźnie przeciwny rwania obrad publicznych przywilej nie jest tylko chimera na żadnym dawnym nieufundowana prawie, nie jest tylko przez nieszczęście wdrożony zły zwyczaj, jako się to pokazało obszernie w paragrafach przeszłych i dowiodło, że to wymysł nie dawny, cale przodkom naszym nie znany. KonSSpos 211.
patrz: WDROŻONY
– Na tę zaś spuszczać się każdego dyskrecyją arcyniebezpieczna rzecz jest Rzpltej wolnej. KonSSpos 240.
– Tak się działo z nierządną i bezradną dla trybunów fakcyj Rzplitą Rzymską i do tego obmierżenia sobie Rzymianom swej własnej wolności przyszło, że i senat, i lud wolał się już absolutowi poddać. KonSSpos 230.
patrz: WOLNOŚĆ
– Łatwiej by w jedno ogień z wodą połączyć niźli te dwie przeciwności pogodzić, to jest absolutność w rozdawaniu wakansów i obstawanie patryjotów przy wolnościach Rzeczypospolitej. KonSSpos 259.
patrz: WOLNOŚĆ
– Anarchija, to jest stan bez rady i rządu, powoli opanowywa wszystko, a przez anarchiją następuje pewny upadek wolności . KonSSpos 182.
patrz: WOLNOŚĆ