Pobieranie
PL EN
A
B
C
Ć
D
E
F
G
H
I
J
K
L
Ł
M
N
O
Ó
P
R
S
Ś
T
U
V
W
X
Y
Z
Ź
Ż
ArKochOrlCz III 1620 wydanie wtórne

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccontent?id=14459
Odnotowano 127 cytatów z tego źródła
– Dawniejszy świat szczęśliwy [...] Iż wolno było białej płci jeździć, gdzie chciała, Bez baby ochmistrzyniej, co ją w mocy miała. ArKochOrlCz III 443.
patrz:
– Mniema, że król z Algieru w tropy za niem bieży W najtwardszej afryckiego robaka odzieży. ArKochOrlCz III 185. ArKochOrlCz III 85.
patrz:
– Toż i dwiema damaskiem panom, Karmundowi, Gryfon właśnie uczynił, i Ermofilowi; Z których jeden wszytkich wójsk na ziemi hetmanem, Drugi na amilarstwo świeżo był obranem. Jeden zbył konia, drzewem z siodła wysadzony, Drugi leżał na ziemi, koniem przywalony. ArKochOrlCz III 26.
– Mniema, że król z Algieru w tropy za niem bieży W najtwardszej afryckiego robaka odzieży. ArKochOrlCz III 185.
patrz: AFRYCKI
– Przecina [Aldygier] namocniejsze blachy bez trudności, Spycha z koni rycerzów nawiętszej dużości. Ale któżby ochotny, ktoby nie był śmiały, Ktoby nie był on Hektor i Ajaks zuchwały, Mając w swej kompaniej Rugiera zacnego Z Marfizą, męstwa wzorem jedynym dziwnego? ArKochOrlCz III 290.
patrz: AJAKS
– Lecz jeśli z Zybeltery wyszli w inne czasy Od Alcydowych znaków, jako piszą waszy, I odnieśli zdobyczy i łupy z Angliej, Co będą czynić, jeśli dostaną Francyjej?. ArKochOrlCz III 366.
– Jakie tam [na wyspie Alcyny] owoce i kwiecia wychodzą. Lilie, gelseminy, fiołki wonniejsze, Amaranty i róże. ArKochOrlCz III 212.
patrz: AMARANT
– Wdzięczność drogich balsamów [...] po wspaniałych pokojach mile się rozchodzi. Pełno ambry i inszych rozkosznych wonności. ArKochOrlCz III 54.
patrz: AMBRA
– Gęsty mrok nową czyni bojaźń w niepogodzie, Jako na przyście rane znowu weselszego Apollina ucieka przed promieniem jego. ArKochOrlCz III 344.
patrz: APOLLIN, APOLLO
– Już też błyszcząc, Apollo postępował złoty I promienie srebrnemi na świat ciskał wroty. ArKochOrlCz III 357.
patrz: APOLLIN, APOLLO
– Za laty widzę, że Argonautowie I sławniejszy, niż dawni, nowi Tyfizowie Od ostatnich zachodnich granic wyjeżdżają I niewiadome dotąd drogi odkrywają. ArKochOrlCz III 335.
patrz: ARGONAUTA
– We wszystkich kątach [Marsylii] nowe arki poczyniono; Tu zdobyczy pogańskie droższe zawieszono, Tam ogień, co Bizertę psował, malowany. ArKochOrlCz III 317.
patrz: ARK
– We wszystkich kątach [Marsylii] nowe arki poczyniono; Tu zdobyczy pogańskie droższe zawieszono, Tam ogień, co Bizertę psował, malowany. ArKochOrlCz III 317.
patrz: ARKUS
– Z rakuskiej, aragońskiej krwie, widzę, wychodzi [...] Pan co wszytkich, o których mówią, albo piszą, przejdzie dzielnością, jakiej na świecie nie słyszą. Astrea przezeń światu będzie przywrócona. I owszem martwa znowu będzie ożywiona. ArKochOrlCz III 336.
patrz: ASTREA
– Idzie [Astolf] obok Atlanta najwynieślejszego, Który Maurytanią od słońca przykrego Zasłania, środkiem piasków, co już żadnej szkody Nie czynią, gdy Austrowe milczą niepogody. ArKochOrlCz III 167.
patrz: AUSTROWY
– Oglądał [Astolf], gdzie są lochy głębokie Austrowe, z których z najprzykrszem szumem swe wydyma gniewy. ArKochOrlCz III 166.
patrz: AUSTROWY
– Napij się, a wierz szczerej i prawdziwej mowie [...] Taką roztruchan ma moc ponno sczarowany, Iż na twe piersi Bakchus będzie wnet wylany, Kropla namniejsza z niego do ust ci nie wpadnie. ArKochOrlCz III 278.
– Trzy lepiej albo cztery iż przestąpi karty, Ktokolwiek na czytanie tej pieśni uparty, Lub jej tak niechaj wierzy, jako zmyślonemu Bajaniu, co niem dziecka tuli, niewieściemu. ArKochOrlCz III 357.
patrz: BAJANIE
– Inszy o nię [Marfizę] kopie oraz ułomili, Ale tak jej ruszyli i tak jej wadzili, Jako wadzi murowi, kiedy go piłami Albo balonem biją, nabitem wiatrami. ArKochOrlCz III 106.
patrz: BALLON, BALON, BALON
– Na bałuku chodząc i rękami Koło onego miejsca macał i nogami. ArKochOrlCz III 228.
patrz: BAŁUK
– Na bałuku znienagła lezie do jaskini. ArKochOrlCz III 13.
patrz: BAŁUK
– Lazł, zbywszy Kalamidor konia, na bałuku. ArKochOrlCz III 373.
patrz: BAŁUK
– Nigdy tak pilno czasu więzień nie rachuje, Nie czeka z taką banit tęsknicą godziny, Co mu ojczyznę wróci, matkę, żonę, syny. ArKochOrlCz III 4.
– Wszystkie insze naczynia pisma swoje miały I wiadomość, czyj który beł [rozum], snadną dawały. Patrzy Astolf, poznawa, że rozumu jego Mało co w jasnej bańce jest zostawionego; Więtsza część w niem. ArKochOrlCz III 82.
– Ten [Odoryk] miał w dzień naznaczony na zbrojnem okręcie Pojechać [...] Ledwie co beł nad Mondzią okręt nieścigniony, Kiedy na nas szalone przyszły z prawej strony Wiatry [...] Nie pomogły zebrane żagle, zdjęte maszty I na wierzchu wysokie rozrzucone baszty, Bo nakoniec wpędził [Auster] nas tam, gdzie ostre skały Niedaleko Rocelle wierzch ukazowały. ArKochOrlCz III 276-277.
– Nadobne dziewki wespół uradziły, Aby bez żadnej zwłoki zdrowia go [Marganora] zbawiły; Jeno dać zwyczajną śmierć zda się jem nie grzeczy Temu, co bestyalski żywot, nie człowieczy Prowadzi. ArKochOrlCz III 151.
– Pragnął [Astolf] się znowu wrócić do ojczystej strony, Tak, jako mu otuchę była uczyniła Ta, co sprosną Alcynę w boju zwyciężyła, Obiecawszy mu drogą jako nałatwiejszą Odesłać go w jego kraj i nabezpieczniejszą. ArKochOrlCz III 333.
– Lepiej beło bezbrojnem, nagiem i swobodnem Zostać, niż piersi odziać blachem tak niegodnem, Niż wyśmianą na głowę i posromoconą Przyłbicę i na ramię tarcz wziąć obelżoną. ArKochOrlCz III 31.
– Miece się straszliwy król, choć w bezkrewnem ciele Trochę sił zostało i mocy niewiele. ArKochOrlCz III 397.
patrz: BEZKREWNY
– Mówił bezrozumnie, jak jeden szalony, Co statku nie zna, w swoich myślach rozdwojony [Rodomont]. ArKochOrlCz III 384.
– O królu to cyrkaskiem powiedam wam, który Po dość długiem błąkaniu przez pola, przez góry Przyszedł do mostu, aby konia wziął własnego, Lecz pozbeł za jakiemsi nieszczęściem drugiego. ArKochOrlCz III 98.
patrz: BŁĄKANIE
– Jako zdrajca ojczyznę, ojca, braty swoje Wydał, gdy wściekłych ogniów paliły go znoje, Rysę otworzył, w moc dał nieprzyjacielowi, Co mogła najtęższemu odeprzeć szturmowi [...]. ArKochOrlCz III 125.
patrz: BRAT
– Za ten wczas, którym tu miał, gdyśwa tu chadzała [Angelika i Medor], Nie mam wam co ja, Medor ubogi darować. ArKochOrlCz III 222.
– Do rzek albo do łąki rano i wieczorem chadzała na przechadzki [Angelika], a zawsze z Medorem. ArKochOrlCz III 94.
– Ten prorok, malować co je [obrazy przyszłych wojen] rozakzował, To wieszczem mądrze duchem o nich praktykował, Kędy wygrać i przegrać wojska nasze miały, Gdy w kraje włoskie śmiało na zdobycz chadzały. ArKochOrlCz III 30.
– Nad brzegiem, gdzie monarcha rzek wysokie rogi Wałów pienistych wznosi nie bez wielkiej trwogi Kraju, co z jednę stronę wkoło chałupkami, A z drugą otoczony kołem bagniskami, Przydzie czas rączem krokiem, przydą z niem i lata, Iż tam sławniejsze miasto u wszystkiego świata, Sławniejsze z przedniejszych miast stanie. ArKochOrlCz III 87.
patrz: CHAŁUPKA
– Rynald [...] z czeladzi chłopczyka miał tylko jednego. ArKochOrlCz III 426.
patrz: CHŁOPCZYK
– Sam widzi [Marganor] Druzylline ciało, próżne ducha. Nic to przecię: on jadem surowem ruszony, Kole bezduszne piersi przez obiedwie strony [...] Tak pełna trucizn źmija żądło pomsty chciwe Topi w kiju, którem ją chłopczysko gniewliwe Przyciska. ArKochOrlCz III 147.
– Bo ta [miłość] serce szlacheckie uczyni z [serca] chłopskiego, Ale w [serce] chłopskie obracać nie ma szlacheckiego. ArKochOrlCz III 24.
patrz: CHŁOPSKI
– Ujźrzy [Angelika] w pierwszem weściu Medorową ręką Wiersze [...] O swych wielkich rozkoszach, których więc zażywał, Kiedy tam z Angeliką dla chłodu chodzywał. ArKochOrlCz III 222.
– Nadobne dziewki wespół uradziły, Aby bez żadnej zwłoki zdrowia go [Marganora] zbawiły; Jeno dać zwyczajną śmierć zda się jem nie grzeczy Temu, co bestyalski żywot, nie człowieczy Prowadzi. ArKochOrlCz III 151.
– [...] Same bez chyby, same mogłyby dać wieczną Swem dzielnościom dojrzałość i sławę bezpieczną, Nie żebrząc od pisarzów ratunku żadnego, Których serce zazdrość zrze i pochlebstwa złego Brzydkie kłamstwo zaślepia; zaczem dobre sprawy W milczeniu topią, a złe są pism ich zabawy. ArKochOrlCz III 129.
– Tarcz cisnął precz, a szablę chyżo w onej dobie Porwał w ręce, co są sił niezrównanych obie; Potem najgwałtowniejszą mocą serdecznego Ciął Rugiera w samy wierzch szyszaka jasnego. ArKochOrlCz III 393.
patrz: GWAŁTOWNY
– Potem do inszych żalów prędko się udaje, Melissie i proroctwom jej jaskinnem łaje. ArKochOrlCz III 259.
patrz: JASKINNY
– [...] z wesołemi krzyki po pagórkach onych I po polach, w szerokiem placu rozwiedzionych, zawód wielki biegały [konie], ten szpakowatemu Podobny, ten cisawy, ten jasno-siwemu. ArKochOrlCz III 168.
patrz: JASNOSIWY
– Najutrapieńsza dziewka, jako się stawiła Zawsze mężną w potrzebach, tak tu skromną była; Słucha wolej rodziców, na zamku zostaje, Rozkazaniu wygadza, w moc się jem podaje. Jednak tysiąc więzienia, tysiąc śmierci woli Podjąć, niż Leonowi być kiedy po woli. Miłe jej dla Rugiera męki, katowania, Byle do ostatniego z niem była skonania. ArKochOrlCz III 327.
patrz: KATOWANIE
– Szyper wątpi i już w niem nadzieja ustaje, A strach roście, już się w moc wszytek wiatrom daje I między gniewliwemi tam i sam wodami Labiruje i bieży nizkiemi żaglami. ArKochOrlCz III 72.
– Astolf ujźrzał na brzegu u Nila, Gdzie w morze wpada, wieżę, w której niezwątlony Mieszkał zbójca, z latawca i z wiedmy zrodzony. ArKochOrlCz III 347.
patrz: LATAWIEC
– Łódź leci, jako strzała, puszczona z cięciwy, Albo jak po powietrzu ptak, obłowu chciwy. ArKochOrlCz III 292.
patrz: LECIEĆ
– Podnosi legusieńko, smutny, żałośliwy, Szyszaka i widzi raz zły, nielutościwy, Który miedzy obie brwi do nosa samego Rozczepił czoło gładkie męża serdecznego. ArKochOrlCz III 256.
– Śmierć niewinna ojcowska, śmierć niezapomniona Serce jej [Marfizy] kruszy mężne; swego konia, który Z najlekcejszemi biegiem porównać mógł pióry, Bojcami ustawicznie wzbiera i morduje. ArKochOrlCz III 200.
– Taka grofowi rada najlepsza się zdała, Aby na hipogryfie góry południowe Oglądał, gdzie są lochy głębokie Austrowe, Z których z najprzykrszem szumem swe wydyma gniewy, Skały, drzewa porywa, jako letsze plewy. ArKochOrlCz III 166.
– Astolf z najprzedniejszemi skoczył Murzynami, Którzy łukiem groźni są, kuszą i procami; Lekce ważą śmierć, pełni wesołej ochoty, Tak w letszych zbrojach jazda, jako i piechoty [...]. ArKochOrlCz III 210.
– I odkrył jej [Astolf Bradamancie] swe wszytkie zamysły, a potem Ukazał jej koń, który biegał prędkiem lotem. ArKochOrlCz III 198.
patrz: LOT
– „Bo że - powiada [Astolf] - lotem iść nam, ile mogę, Jako nalepiej się chcę ulżyć w tę swą drogę; Okrom szable a trąby swej nic nie chcę nosić”. ArKochOrlCz III 199.
patrz: LOTEM
– Pod głowy puklerz włożył, z krajów okowany, Na którem jednorożec łśnił się malowany. ArKochOrlCz III 370.
– Dopiero mu [królowi] powiada Jokond temi słowy, Jak już dla zdrad żony swej umrzeć beł gotowy, Straciwszy i dobrą myśl i pociechy swoje, A z oczu tylko pędząc obfite łez zdroje. Gdy niewidomie psował frasunek go tęgi Dla zdrajczynej i ślubu łamce i przysięgi Co ulubiwszy z chłopców podlejszych jednego, Była mu kwoli w oczach nieszczęśliwych jego. ArKochOrlCz III 367.
patrz: ŁAMCA
– Nie myśli on [Rugier]; jechać chce, lecz wprzód obiecuje Rynaldowi, iż jeśli króla poszlakuje Łamcą wiary swojego, tej zaraz godziny W zad cofnie, aby nie dał najmniejszej przyczyny Do zgwałcenia przysięgi; potem wiarę jego Złą porzuci, a do krztu uda się świętego. ArKochOrlCz III 222.
patrz: ŁAMCA
– Nadto przysięgą nową na placu stwierdzili, Aby nieprzyjacielmi wraz obadwa byli Łamcy przymierza, co ich w hańby podał takie, Skąd osławy i sromu zmazy są dwojakie. ArKochOrlCz III 185.
patrz: ŁAMCA
– Tu Tezeus, tu Jazon, łamcy przysiąg, wiary, Tu i ów, co go przyjął w dom swój, Latyn stary; Tu Absolomów z niemi wespół brat rodzony, Dla Tamary na uczcie mieczem przebodziony, Tu inszy wszyscy, którzy o śmierć przyprawili Swe żony, gdy się z niemi chytrze obchodzili. ArKochOrlCz III 65.
patrz: ŁAMCA
– W bojaźni utopiony sam sztyrnik ubogi, A włosy mu strach zjeżył na łbie skrzydłonogi. ArKochOrlCz III 230.
patrz: ŁEB
– Gdzie skoro na morze wzrok wznieść mu się przydało, Postrzegł, iż się łodzisko jakieś przybliżało Ku miastu właśnie na prost; w żagle rozwinione Wiatry dmuchały prędkie, niezastanowione. ArKochOrlCz III 221.
patrz: ŁODZISKO
– Trzeba znowu królowi prętko Ludwikowi Nowego dać hetmana swojemu wojskowi, Któryby dla czci złotej liliej złośliwe łakomce i łupieżce skarał Bogu krzywe, Co zgwałcili ołtarze i jego świątnice, zakony, matki, dziewki i oblubienice Chrystusa w sakramencie na ziemie zdeptali, Aby jego srebrnego przybytku dostali. ArKochOrlCz III 297.
– Ten szablą macha ostrą, co ma sił i mocy, I cięcia na wiatr próżny wyrzuca daremne, Choć mu się zda, iż razy oddaje wzajemne. ArKochOrlCz III 264.
patrz: MACHAĆ
– Na ostatek ich naród ruszę, co z tę stronę Nilu mieszka, a w szabli położył obronę, Różny wiarą, językiem; bliższych Arabami, Trochę zaś odleglejszych zową Makrobami; Ci bogatego złota gwałt mają i słoni, Tamtem stada wojennych rodzą siła koni. ArKochOrlCz III 218.
patrz: MAKROB
– Ale lud jego zasię, co był zostawiony W królestwie nowo wziętem dla zamków obrony, Przeciwną zna fortunę; bo Ferant serdeczny Z posiłkiem, Mantuańczyk co mu go waleczny Użyczył, tak się, srogi, znać jem dobrze daje, Iż najbiedniejszy człowiek żywy nie zostaje; Choć sam, zdradą zabity od nieznajomego, Krótką widział pociechę z zwycięstwa nowego. ArKochOrlCz III 36.
– Bez cyrulika jednak odjechać nie chcieli, Bo markiezową boleść haniebną widzieli. ArKochOrlCz III 305.
patrz: MARKIEZOWY
– Potem błogosławieństwo wziąwszy, w łódź wsiadają I żagle rozpostarte Zefirom podają. Ta leci, gdy jasne dni służą, rozpędzona, Woda się wkoło pieni, wiosły poruszona, I w marsylijskiem porcie za pięknej pogody Stanowi się, przebywszy ciche morskie brody. ArKochOrlCz III 313.
– Ciebie, Merlinie, ciebie z Melissą kląć przydzie, Póki duch z nieszczęsnego ciała nie wynidzie, Duch mój mdły, suche kości co już ledwie wspiera, A gwałtem z najnędzniejszych piersi się wydziera. ArKochOrlCz III 7.
patrz: MDŁY
– Wielką z dawna nieprzyjaźń i niepojednany Zaciąg miał pewny szlachcic, Morandus nazwany, Z jej [Gabryny] mężem [...]. ArKochOrlCz III 159.
patrz: MIEĆ
– Patrzy Hiszpan i już jest na pół zwyciężony, Ostrych miłości strzałą w serce ugodzony. Milczkiem sam w sobie mówi: "Prze Bóg, co za dziwy W ludzkim ciele: anioł to z raju prawdziwy! ArKochOrlCz III 104.
patrz: MILCZKIEM
– Wdzięczność drogich balsamów [...] po wspaniałych pokojach mile się rozchodzi. Pełno ambry i inszych rozkosznych wonności. ArKochOrlCz III 54.
patrz: MILE, MIŁO
– I co tego nie mógł nikt wiedzieć, teraz wszędzie Moja niecześć po świecie rozgłoszona będzie. ArKochOrlCz III 161.
patrz: NIECZEŚĆ
– [Marganor] Wszystkich niefortun życzy naszemu stanowi [...]. ArKochOrlCz III 138.
patrz: NIEFORTUNA
– Niepodobnie się Leon strętwiały zdumiewa, Skoro Rugiera z mowy tej być zrozumiewa [...]. ArKochOrlCz III 373.
– Idzie [Astolf] obok Atlanta najwynieślejszego, Który Maurytanią od słońca przykrego Zasłania, środkiem piasków, co już żadnej szkody Nie czynią, gdy Austrowe milczą niepogody. ArKochOrlCz III 167.
patrz: NIEPOGODA
– Wielką z dawna nieprzyjaźń i niepojednany Zaciąg miał pewny szlachcic, Morandus nazwany, Z jej [Gabryny] mężem [...]. ArKochOrlCz III 159.
– [Gabryna] Oneż właśnie na sobie w on czas miała stroje, Młode i nieprzystojne sobie i nieswoje, Które beła niedawno Marfiza zewlokła Pinabellowej paniej i w nię ją oblokla [...]. ArKochOrlCz III 218.
– O, jako siła mądrych, godnych, dobrych siła, Którem niesytość drogę szczęścia zagrodziła! ArKochOrlCz III 279.
– Wiktorya jej imię, a słusznie, bo tego Czasu urodziła się, kiedy wesołego Zwycięstwa wielkich wiele tryumfów stawiano I za jej zdrowie bitwy przykre wygrawano; Druga Artemizya, co dziwną swojemu Mauzolowi oddała miłość kochanemu, Tem więtszą, im słodsze są nad cukier jej słowa, Któremi pogrzebionych ożywiać gotowa. ArKochOrlCz III 133.
patrz: OŻYWIAĆ
– Sprosne widziadło, wszelkiej próżne uczciwości, Obiedwie bohatyrki do słusznej litości Przywiódszy, gniew w nich budzi, twarz pała wstydami [...]. ArKochOrlCz III 135.
patrz: PAŁAĆ
– Łogodnemi ten znowu słowy obiecuje, Iż markieza uzdrowi zaraz i ratuje, Lub to ziół panaceej nie nie zna i dyktamu, Drogich plastrów nieświadom z lekarskiego kramu. ArKochOrlCz III 306.
– Kiedy już na parepie Hipalka siedziała, Aby wiodła Frontyna, wodze jej podała. ArKochOrlCz III 203.
– Tak z pochmurza wypchniony czarnego deszcz z gradem Urodzaj w polach żyzny częstem wali padem ArKochOrlCz III 353.
patrz: POCHMURZE
– Wypędził nas okrutnik w puste pogranice Dla przykrych żalów, cięższej nad żale tęsknice, Zagroziwszy pod śmiercią najstraszliwszą srogo, Abyśmy w ten dom z mężczyzn nie brały nikogo. ArKochOrlCz III 137.
– I na to ponno się spusczacie, Że od tego pogaństwa przez morze mieszkacie. - Lecz jeśli z Zybeltery wyszli w insze czasy Od Alcydowych znaków, jako piszą waszy, I odnieśli zdobyczy i łupy z Anglijej, Co będą czynić, jeśli dostaną Francyej. ArKochOrlCz III 366.
patrz: PODNO, PONNO, PONO, PONO
– kopia się w drobniuchne trzaski zdruzgotała I na kształt mniejszych ptasząt pod niebo leciała. Jak jem nogi podrąbił, wraz obadwa konie Na wymierzone padły z wielkiem grzmotem błonie. ArKochOrlCz III 392.
patrz: PODRĄBIĆ
– Samę zaś białem głowom zlecił podstarzałem, Które z pilnością wielką, z kłopotem niemałem Młode dziewczę ćwiczyły i wychowywały, Z żadnem mężczyzną rozmów mieć nie pozwalały. ArKochOrlCz III 283.
– Wzniosła wzrok Fiordylizi, zda się jej, że mówi Z rycerzem, co może być zaraz pogotowi Potrzebie jej... ArKochOrlCz III 94.
– Łzy gorące, wzdychania tych, co się kochają W białej płci, a czas marnie w żartach utracają, Lekkie myśli, nieuków gnuśne próżnowania, W pohożych okazyach marne omieszkania. ArKochOrlCz III 80.
patrz: POHOŻY
– Wszystkiem z tej nienawisnej czary nieszczęśliwej Dawałem pić, chcąc rzeczy doświadczyć prawdziwej. Każdy swe piersi polał, każdy się najdował W tem rosole, którego jam naprzód skosztował. ArKochOrlCz III 290.
patrz: POLAĆ
– Nawraca bieg polotny do żyznej Kardony, Między morzem i polem nic nie zostawuje Niewidzianego, ptaka gdzie swego kieruje. ArKochOrlCz III 52.
patrz: POLOTNY
– Tak drzewa obie skutku nie wzięły żadnego; I słusznie, bo już miłość, używszy małego Dzieciny, słodkiem piersi ich poprzebijała Grotem, kiedy dwie serca w jedno złączyć miała. ArKochOrlCz III 116.
– Przyjechawszy do zamku, idzie w swe pokoje, Porzuca się na łóżko, nie zdymuje zbroje... ArKochOrlCz III 10.
– Widział kto, kiedy deszcze i wiatry szalone Pobudziły potoki dwa z Tatr niezbrodzone, Jako straszliwie lecą, jak najduższe skały Z gruntu rwie i precz niesie z sobą wir zuchwały; A choć te różne drogi obie mają wody, Przecię haniebnie ludziom biednem czynią szkody [...]. ArKochOrlCz III 187.
patrz: POTOK
– Do rzek albo do łąki rano i wieczorem chadzała na przechadzki [Angelika], a zawsze z Medorem. ArKochOrlCz III 94.
– Co więtsza, tak to cicho sprawi złość przeklęta, Iż namniejsza wiadomość nie będzie przejęta Rozlania krwie niewinnej, bo przekłóte ciało W tem miejscu sztucznie skryją, gdzie ducha wylało. ArKochOrlCz III 242.
– Ja obietnice takie z przysięgą oddaję Chrystusowi, co dzisiaj do niego przystaję, Iż szable nie odpaszę od boku mojego, Póki śmierci nie zemszczę ojca zabitego. ArKochOrlCz III 126.
– Lecz jeśli z konia chyżo ty będziesz zrzucona, Bo przystojniejsza tobie pilnować wrzeciona, Ja nie pragnę tak zbroje, jako chwały z ciebie, Którą snadno w panieńskiej otrzymam potrzebie: Anielską gładkość, coć jej użyczyły nieba, I przeraźliwe oko, włos złoty dać trzeba. ArKochOrlCz III 96.
patrz: PRZYSTOJNA
– Stamtąd skoro się wrócił [pustelnik], śmiały i wesoły, Na utrapione wejrzał miłe przyjacioły. Potem w imię najświętszej i nierozdzielonej Trójce u nogi bliżej stanął przytłuczonej: O cudo niesłychane! rana wprzód przykrego Zbywa bolu, on zdrowia dostaje pierwszego. ArKochOrlCz III 306.
– Ciemieniem wprzód, łopatką potem padł surowy Sarracen: krew mu pryska z przytłuczonej głowy I ziemię chciwie zlewa, jako potok jaki, Co od źrzódła gościniec udziałał trojaki. ArKochOrlCz III 396.
– Z rakuskiej, aragońskiej krwie, widzę, wychodzi [...] Pan co wszytkich, o których mówią, albo piszą, przejdzie dzielnością, jakiej na świecie nie słyszą. Astrea przezeń światu będzie przywrócona. I owszem martwa znowu będzie ożywiona. ArKochOrlCz III 336.
patrz: RAKUSKI
– Mniema, że król z Algieru w tropy za niem bieży W najtwardszej afryckiego robaka odzieży. ArKochOrlCz III 185.
patrz: ROBAK
– Jakie tam [na wyspie Alcyny] owoce i kwiecia wychodzą. Lilie, gelseminy, fiołki wonniejsze, Amaranty i róże. ArKochOrlCz III 212.
patrz: RÓŻA
– Bo ta [miłość] serce szlacheckie uczyni z [serca] chłopskiego, Ale w [serce] chłopskie obracać nie ma szlacheckiego. ArKochOrlCz III 24.
patrz: SERCE
– W bojaźni utopiony sam sztyrnik ubogi, A włosy mu strach zjeżył na łbie skrzydłonogi. ArKochOrlCz III 230.
patrz: STRACH
– Łódź leci, jako strzała, puszczona z cięciwy, Albo jak po powietrzu ptak, obłowu chciwy. ArKochOrlCz III 292.
patrz: STRZAŁA
– Gdy inszych wszystkich spólne ucichło witanie, Znowu do Karła Leon uczynił powstanie I słowy wyniosłemi Rugierowe cnoty, Męstwo, serce, odwagi, krwią ściekłe roboty Wychwala, jako z wielką szkodą wojska jego Przedniejszych pozabijał u mostu długiego, Jako sam Białogrodu obronił, gdy z swemi Już wpadał w brony cesarz ludźmi przebranemi [...] ArKochOrlCz III 387.
patrz: ŚCIEKŁY
– Sam widzi [Marganor] Druzylline ciało, próżne ducha. Nic to przecię: on jadem surowem ruszony, Kole bezduszne piersi przez obiedwie strony [...] Tak pełna trucizn źmija żądło pomsty chciwe Topi w kiju, którem ją chłopczysko gniewliwe Przyciska. ArKochOrlCz III 147.
– Biała płeć wylękniona do kupy się ściska; tak wiec stadko gołębiąt mdłych, gdy obłok ciska z najstraszliwszych piorunów gromy, trzaskawice, Skoro na rolą wyszły posianej pszenice, Uchodzą, a wicher ich w bok pędzi szalony, Grad tłucze, z nieprzejźrzanych chmur nagle spuszczony. ArKochOrlCz III 390.
– Ku południowi rudlem zgadzał i kierował I na najwiętszą głębią okrętem prostował; Ale wiatr od Afryki, skoro na głęboki Nurt wyjachał, co, póki Febus beł wysoki, zdał się lekki i wolny, przed samem wieczorem Wzburzył morze ode dna gwałtownem uporem; I takie trzaskawice i gromy powstały, Że się zdało, że nieba ogniami gorzały. ArKochOrlCz III 71.
– Niepodobna zda się rzecz, aby tak podłego Służkę miała wziąć łoża ucześnikiem swego Harda, wyniosła dziewka, co pięknością ciała Wszystek świat, jako wielki, w sobie celowała. ArKochOrlCz III 263.
– Tam swe wodza kierują z wielkiem ukwapianiem, Tusząc, Marganorowem iż on jest mieszkaniem. ArKochOrlCz III 152.
patrz: UKWAPIANIE
– Jako południowy wiatr i sople i lody Ciepłem wianiem obraca prędko w mokre wody, Harde rzeczki zebrawszy, w najbystrzejszem biegu Straszą, gdy się kra ściera z umarzłego śniegu: Tak prośby i lamenty, narzekania smutne Miękczą serce zajadłe, gniewliwe, okrutne, Miękczą wnet w Rynaldowej siestrze, a co była Niedawno twardy marmur, ludzką się stawiła. ArKochOrlCz III 116.
patrz: UMARZŁY
– Leci skrzydlate źwierzę, oczy w nim utkwione Trzyma, aby z raz jeszcze pazury stalone We krwi jego omoczył; lecz koń, strachem zjęty, Szczęściem jakiemsi z oczu najwścieklejszych wzięty, Wpadł w gęstwę; bestya też pod same się wzbiła Obłoki, jak prędko z niem ślad oraz straciła. ArKochOrlCz III 50.
patrz: UTKWIONY
– Strach utonięcia przykry, aby gardł na wodzie Nie dali, tak ich dusi, przymusza i bodzie, Iż gorające drzewa biedni obłapiają I we dwu mękach jakby dwakroć umierają. ArKochOrlCz III 204.
patrz: UTONIĘCIE
– Z oszukaniem, pamiętam, żem je raz zastała, Ale i z mężobójstwem częstom je widała [Zdrada mówi o Milczeniu]. ArKochOrlCz III 317.
patrz: WIDAĆ
– Więc i najgładsza dziewka, jak prędko poznała Rynalda, bo go często w Paryżu widała, Przystępuje się bliżej [...]. ArKochOrlCz III 439.
patrz: WIDAĆ
– Za laty widzę, że Argonautowie I sławniejszy, niż dawni, nowi Tyfizowie Od ostatnich zachodnich granic wyjeżdżają I niewiadome dotąd drogi odkrywają. ArKochOrlCz III 335.
patrz: WIDZIEĆ
– W bojaźni utopiony sam sztyrnik ubogi, A włosy mu strach zjeżył na łbie skrzydłonogi. ArKochOrlCz III 230.
patrz: WŁOS
– Sprosne widziadło, wszelkiej próżne uczciwości, Obiedwie bohatyrki do słusznej litości Przywiódszy, gniew w nich budzi, twarz pała wstydami [...]. ArKochOrlCz III 135.
patrz: WSTYD
– Tak wiec porywa jastrząb pazury ostremi Lichą kawkę, aby się nasycił ciepłemi Wnętrznościami ubogiej, lub krogulec chciwy, Gdy na przepiórki biednej dybie obrok żywy. Trzykroć szczęśliwsze było spadnienie drugiego, Bo i szyje nie złamał i uszedł strasznego zamordowania, jako Turpinowi o tem Sam powiedał, Turpin zaś napisał to potem. ArKochOrlCz III 397.
– Dwa tysiące lat spełna, jako powiadają, Chowano srogie prawo i dotąd chowają; I rzadki dzień, w któryby nie miał być zarzniony Na ofiarę przechodzień jaki z cudzej strony. ArKochOrlCz III 128.
patrz: ZARZNIONY
– W bojaźni utopiony sam sztyrnik ubogi, A włosy mu strach zjeżył na łbie skrzydłonogi. ArKochOrlCz III 230.
patrz: ZJEŻYĆ
– Lecz jeśli z Zybeltery wyszli w inne czasy Od Alcydowych znaków, jako piszą waszy, I odnieśli zdobyczy i łupy z Angliej, Co będą czynić, jeśli dostaną Francyjej?. ArKochOrlCz III 366.
patrz: ZNAK
– Lepiej beło bezbrojnem, nagiem i swobodnem Zostać, niż piersi odziać blachem tak niegodnem, Niż wyśmianą na głowę i posromoconą Przyłbicę i na ramię tarcz wziąć obelżoną. ArKochOrlCz III 31.
patrz: ZOSTAĆ
– Nie mogła zaraz umrzeć; tak na poły żywą Niesiono, ale skargą przykrą, żałośliwą Najtwardszy krzemień, lwicę najsroższą wzruszała I w samej śmierci rozkosz z pociechami miała. ArKochOrlCz III 142.